Month: Październik 2015

Momijigari – polowanie na czerwony październik

Czym jest momijigari?   Momijigari to takie jesienne hanami, tyle, że tym razem główną rolę odgrywają nie kwitnące wiśnie, a czerwieniące się liście japońskich klonów. Momiji (紅葉) znaczy dosłownie „karmazynowe liście”, jak również klon japoński (Acer japonicum), natomiast kari (狩り)  oznacza „polowanie” .  Ciężko mi w tym momencie skupić się na liściach, bo gdy do głowy przychodzi mi Polowanie na czerwony… październik, to szeleszczący Sean Connery zdaje się przyciągać całą moją uwagę…

Pamiątki z Japonii furoshiki

Pamiątki z Japonii: Furoshiki

Furoshiki. Gdzie znaleźć kwadratowe chusty furoshiki, jak je wiązać i dlaczego Japończycy ich właściwie prawie nie używają? Czym jest furoshiki? Furoshiki to nic innego jak duża, kwadratowa chusta. Znamy takie z naszego codziennego, europejskiego życia. Wiążemy ja pod szyją, używamy jako modnego dodatku do jesiennego płaszcza, a w deszczową pogodę możemy śmiało ochronić się nią przed deszczem (przez jednak stosunkowo krótki czas 😉 ). W Japonii taka kwadratowa chusta często przeznaczona jest nie do ubioru (często, ale nie zawsze), a do pakowania i przenoszenia różnych przedmiotów. To znaczy to twierdzą wszystkie przewodniki i broszurki informacyjne dla zagranicznych turystów, to także wpiera nam wydział promocji japońskiego MSZ-tu. Faktem jest, że furoshiki w Japonii istnieją, a historia ich powstania sięga VII wieku. Chusty furoshiki zasadniczo służą do owijania rzeczy o różnych kształtach i wielkościach, dlatego też ich rozmiary wahają się od 36 cm do ponad 2m długości boku. Furoshiki są też bardzo praktyczne – gdy nie są używane, można je z łatwością złożyć w kostkę i włożyć do kieszenie lub torebki. Chusty są robione z różnych materiałów …

Japońska sztuka ogrodowa

Japońska sztuka ogrodowa wystawa i konkurs ogrodniczy w Parku Hibiya + Dziś zdecydowanie coś dla fanów architektury krajobrazu. Choć Tokio może sprawiać wrażenie betonowej dżungli, nie brak tu uroczych parków i zielonych oaz dających wytchnienie od miejskiego zgiełku. Pisałam już na blogu o jednym z moich ulubionych parków miejskich w Tokio – Hibiya kōen (kōen, czyli park). W ten weekend odbywał się w nim konkurs ogrodniczy. Przygotowania ruszyły już tydzień wcześniej. Na miejscu rozstawiono namioty, w których nie wiadomo było co się szykuje. Wczoraj wszystko stało się jasne.

Jizō, opiekun podróżnych

Będąc w Japonii co rusz napotkamy małe i duże, samotne i zdecydowanie gromadne posągi przedstawiające dobrotliwego mnicha z ogoloną głową, okrągłą twarzą i delikatnymi łukami brwiowymi. To Jizō. Jizō (地蔵, czyt. „dzizoo”, tak jak dzikie zoo) jest drugim najpopularniejszym po Kannon bóstwem buddyjskim, które przyjęło się w japońskiej religii shintō. Podobo Jizō wyrzekł się odejścia do Nirwany, żeby żyć blisko cierpiących ludzi i nieść im ulgę; stał się tym samym opiekunem i przewodnikiem biednych grzeszników za ich życia i po śmierci, towarzysząc im i łagodząc ich cierpienia. Japończycy czczą tego bodhisattwę jako patrona pielgrzymów, ciężarnych kobiet, noworodków i… nienarodzonych dzieci.

Samochód dla otaku, czyli Itasha Car Show

Itasha Car Show na Odaibie   ..czyli właściwie co? Sama zadawałam sobie to pytanie, póki nie zobaczyłam drugiego białasa z aparatem i wielką plakietką „PRESS” na piersi. No, ten to musi wiedzieć co jest grane. Wcześniej, za pomocą mojego kali-mówić-w-japoński udało mi się jedynie dowiedzieć, że wydarzenie, w którym mam przyjemność właśnie uczestniczyć nie odbywa się raz na tydzień (zapomniałam jak jest po japońsku >jak często?<, więc dopytywałam czy raz w tygodniu, a może raz w miesiącu…), a raz w roku oraz, że jest więcej takich zlotów w całej Japonii, ale ten organizowany na tokijskiej Odaibie jest zdecydowanie największy. No to jak największy i raz w roku, to chyba dobrze, że wzięłam aparat?