Month: Grudzień 2015

Nowy Rok na japońskiej wsi: przygotowania

Nowy Rok w Japonii obchodzony jest podobnie do naszego Bożego Narodzenia. Spędza się go w gronie rodzinnym przygotowując specjalne, świąteczne posiłki, ozdoby oraz wspólnie udając się do świątyni. Podobnie jak u nas w czasie świąt centra handlowe mają swoje pięć minut spokoju, a stolica pustoszeje, bo wszyscy udają się w swoje rodzinne strony na czas Oshōgatsu (正月), czyli japońskiego Nowego Roku. Obrzędy związane z Nowym Rokiem w Japonii są bardzo rozbudowane i różnią się między poszczególnymi regionami kraju, co nie powinno nas dziwić, bo również w Polsce obchody Bożego Narodzenia bywają dość zróżnicowane (o czym przeczytacie na blogu Moniki); niezależnie jednak od regionu niektóre elementy są wspólne dla całej Japonii, np. świąteczna dekoracja kadomatsu (którą możemy porównać na roboczo do naszej choinki), specjalne posiłki osechi-ryōri (główne świąteczne dania), obyczaj udawania się do świątyni (by usłyszeć 108 bić dzwonu – joya no kane), spędzanie świąt w gronie najbliższych. Same obchody Nowego Roku trwają wiele dni, a 1-3 stycznia są świętem narodowym wolnym od pracy. Ponieważ Tokio w czasie Nowego Roku nie ma zbyt wiele do zaoferowania zagranicznym turystom …

Poznaj Tokio: Nocny ogród Rikugien

Tokio poza szlakiem – ogród Rikugien   Ogród Rikugien zwany jest ogrodem poezji (a dokładniej – poezji Waka). To daje się odczuć – w grudniową noc miałam dziwne wrażenie, że tylko elfów tutaj brakuje. Z resztą zobaczcie sami! Ogród Rikugien został otwarty dla zwiedzających w 1938 roku, lecz powstał znacznie wcześniej, bo w 1702 roku, z woli pana prowincji Kawagoe, Yanagisawa Yoshiyasu – zaufanego człowieka piątego shoguna z rodu Tokugawów. Jest to typowy ogród daimyō (panów feudalnych) z okresu Edo. W okresie Meiji przejął go w posiadanie Iwasaki Yataro, twórca Mitsubishi (przy okazji ciekawostka: Iwasaki był rōninem, czyli samurajem bez pana oraz japońskim finansistą). W 1938 rodzina Iwasaki przekazała ogród miastu. 15 lat później ogród trafił na Listę specjalnych miejsc o wyjątkowo pięknej scenerii. Jak myślicie, słusznie?

Tydzień #10 im. Soichiro Honda

„Czy to jest jakiś tydzień Hondy?” – usłyszałam ostatnio od znajomych na facebooku, którzy regularnie bombardowani Hondą w pewnym momencie po prostu nie wytrzymali. „Nie, tylko piszę pracę zaliczeniową”, ale już oddaję książkę, już będzie koniec… Wiele postów w ogóle by nie powstało, bo moje dnie (i noce!) wypełnia ostatnio mikroekonomia, pisanie wypracowań, tworzenie różnych wariacji konspektów pracy końcowej (oczywiście każdy profesor wymaga innej, dostosowanej do jego szablonu wersji), przygotowywanie i wygłaszanie prezentacji oraz… podtrzymywanie mojej marnej egzystencji w minimalnym zakresie (zauważcie, że nawet japońskiego nie wymieniłam – nie mam czasu na tą przyjemność!). A! Był jeszcze tydzień moich laudacji na temat Soichiro Hondy, nawet na laptopie zagościł jego czerwony „Dream” 🙂 (Uwaga! Idźcie po kawę. To miał być krótki wpis, ale nie wyszło…)