Author: Ibazela

W taki dzień, jak dziś

W taki dzień jak dziś, najchętniej pomoczyłabym się w gorącym onsenie. Są onseny wielkie, przypominające bardziej połączenie aquaparku z Disneylandem. Są onseny dla psów. Są stare, szanowane onseny-hotele. Są onseny na stacjach kolejowych i takie tylko dla klubowiczów pól golfowych. Są onseny, a właściwie sentō (łaźnie publiczne) tak malutkie, że ciężko tam trafić bez szczegółowej mapki rozrysowanej przez lokalsa z dzielnicy. Są onseny do moczenia stóp przy centrach handlowych lub na moście. Są onseny śmierdzące siarką i takie z czarną wodą. Są onseny z promieniotwórczym radem (i to nie w Fukushimie). I takie, co rażą prądem. Takie w środku, takie na zewnątrz i takie na dachu, pod gwiazdami. Z wyjątkiem onsenu dla psów, we wszystkich już byłam.

Nippon Steel Nagoya – jedna z największych hut stali w Japonii

Wiem, na co dzień turyści nie zwiedzają takich miejsc jak Nippon Steel w Nagoi. Trochę szkoda, bo widok jednej z największych huty stali Japonii na długo zapada w pamięć. Niestety po pierwsze – ciężko się tam w ogóle dostać, po drugie – większość osób odwiedzających Japonię nie wyjeżdża poza trasę Nikko-Tokio-Kamakura-Kioto-Hiroshima, a po trzecie – nie można tam fotografować, więc nawet najlepszy vloger ma z tego zerowy użytek. Na szczęście zawsze jestem ja 😉

Japońskie inspiracje wiosna 2017

Japońskie inspiracje na wiosnę 2017

Pomyślałam, że co jakiś czas będę Wam podrzucać garść inspiracji z internetu, na które akurat trafię. Nie będą to tylko blogi, bo nie tylko online człowiek żyje. Czasem pojawią się ciekawe artykuły, nowości filmowe, książki, a przede wszystkim wydarzenia, które pomogą Wam zOrientować się na Japonię tej wiosny 🙂 No to zaczynamy!

Gdy zakwitną konie… (wygraj podręcznik do japońskiego!)

Vlada poznałam na uczelni. Nie wiem, czy Bułgarzy to mruki, ale Vlad niewątpliwie mrukiem był, a na dodatek to podręcznikowy przykład introwertyka. Z tego powodu przylgnęła do niego łatka Vlad, the Optimist (Włodek-Optymista). Jakby miał swoje książkowe alter-ego, bez wątpienia byłby nim Kłapouchy. Razem z Vladem lubiliśmy spędzać długie wieczory nad brzegiem Zatoki Tokijskiej, załamując ręce nad obecną sytuacją polityczną na świecie (przy kilku puszkach z pobliskiego kombini). Szło nam to całkiem sprawnie. W końcu nasz wspólny, największy, (choć nie bezpośredni) sąsiad regularnie dostarczał nam nowych tematów do rozmowy. Dwójka podpitych introwertyków smęcących o Rosji, Unii Europejskiej i upadku świata zachodniego, to jest to, co nam dobrze wychodziło 😉

Milczenie

Chrześcijanie w dawnej Japonii

Pierwotnie nie planowałam tekstu na temat początków chrześcijaństwa w Japonii, jednak znajomi, zasypujący mnie co rusz pytaniami po powrocie z projekcji filmu Martina Scorsese „Milczenie”, nie dawali za wygraną. Ponieważ dłuższe „milczenie” nie wchodziło w grę, idąc w ślady Mariusza Maxa Kolonko „mówię jak jest”, a raczej – jak było. Filmu celowo jeszcze nie widziałam, więc spoilerów raczej nie będzie.

Shirakawa-go wioska białej rzeki

Shirakawa-go. Zimowe historie z wioski Białej Rzeki

O Shirakawa-go słyszał każdy, kto kiedykolwiek interesował się architekturą Japonii. Wraz z pobliską miejscowością Gokayama i kilkoma innymi okolicznymi wioskami, Shirakawa-go jest jedynym miejscem na świecie, gdzie wytworzył się unikalny styl architektoniczny gassho-zukuri. Wszystko, jak zwykle, za sprawą specyficznego klimatu, który w tym przypadku jest zasługą gór.

Garyu Sanso

Atrakcje Shikoku: Księżycowy Pawilon Garyu Sanso

Shikoku jest jedną z ostatnich Wysp Japońskich odwiedzanych przez turystów. A szkoda, bo ma bardzo wiele do zaoferowania. Trzeba tylko trochę bardziej przyłożyć się do planowania podróży i można znaleźć takie perełki jak Ōzu w prefekturze Ehime. W Ōzu, z dala od zgiełku wielkich miast i tłoku zagranicznych turystów, znajduje się willa Garyu Sanso, a w niej Księżycowy pawilon herbaciany.