Kumamoto Kyushu zwiedzanie

Kumamoto – jechać czy nie jechać w 2016?

W kwietniu 2016 prefekturę Kumamoto na Kyushu nawiedziły dwa wielkie trzęsienia ziemi – 14 kwietnia o sile 6,5 stopnia w japońskiej skali od 1 do 7, a następnie 16 kwietnia o sile 7,3 stopnia. Dwa tak silne, następujące po sobie trzęsienia przyniosły 49 ofiar śmiertelnych, ponad 1 600 rannych, wywołały ponad 130 obsunięć ziemi i pozbawiły dachu nad głową ponad 9 000 osób. A my wybieramy się do tej prefektury… Czy to brak rozsądku? Niekoniecznie!

Coraz częściej planując swoją podróż do Japonii, zwracacie się z pytaniem czy jechać w tym roku do prefektury Kumamoto, czy lepiej odpuścić. Oczywiście najlepsza odpowiedź brzmi jak zawsze: to zależy (choć sama jej nie cierpię i na koniec wpisu udzielam zdecydowanie bardziej konkretnej odpowiedzi). Jednak to naprawdę „zależy” , przede wszystkim od tego, czego oczekujecie i co chcecie robić. Jeśli poszukujecie luksusu – nie jedźcie, teraz go tam nie ma. Jeśli poszukujecie taniej sensacji i „zdjęć na fejsa” –  proponuję zostać w domu. Na szczęście najczęściej podawane przez Was motywy to „nie chcę przeszkadzać” , „nie wiem, czy turyści są teraz mile widziani”, „martwię się, czy jest bezpiecznie”. Muszę przyznać, ze te pytania sprawiają mi pewną ulgę, bo świadczą o tym, że podróżujemy coraz bardziej odpowiedzialnie i nie potrzeba nikomu tłumaczyć, że wyprawa na tzw. slum turism jest „rozrywką” po niżej pasa. Co innego, jeśli do prefektury Kumamoto wybieramy się już od dłuższego czasu, termin wyjazdu już za pasem, a tu – trzęsienie. Co zrobić w takiej sytuacji?

Zniszczone osiedle mieszkalne. Zdjęcie wykonane przez Akinori Shirakawa, 28 kwietnia 2016.
Zniszczone osiedle mieszkalne. Zdjęcie wykonane przez Akinori Shirakawa, 28 kwietnia 2016.

Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że większość turystycznych atrakcji będzie zamknięta. Oszacowano, że w wyniku trzęsienia zniszczeniu uległo 361 zabytków i obiektów kultury. Dla przykładu słynny zamek Kumamoto (熊本城, Kumamotojō), którego konstrukcja mocno ucierpiała w czasie trzęsienia, został zamknięty do odwołania. A atrakcji w prefekturze Kumamoto nigdy nie brakowało – miejscowość Amakusa słynie z możliwości obserwacji dzikich delfinów, Aso – z dziko żyjących koni, Minami Aso – z onsenów, Oguni – z przepięknego (podświetlanego nocą) wodospadu Nabegataki.

Wspomniane wyżej Minami Aso mocno ucierpiało w wyniku trzęsienia – uszkodzone zostały budynki i infrastruktura (głównie chodzi o popękane drogi oraz zawalone górskie mosty w wyniku obsunięć gruntu). Dachy wielu domów na tym terenie przykrywa niebieski brezent – jest to najszybszy i najtańszy ratunek przed padającym deszczem. Na terenach uprawnych doszło do powstania licznych, głębokich pęknięć ziemi. Niektóre lokalne linie kolejowe nadal nie są czynne – nawet po usunięciu wykolejonych pociągów część torów wymaga całkowitej wymiany.

Epicentrum trzęsienia znajdowało się w pobliżu miejscowości Mashiki (wymawiane przez Japończyków bardziej brzmi jak „Maśki” ). W Mashiki najbardziej ucierpiały tereny mieszkalne, zwłaszcza tam, gdzie występowało tradycyjne, drewniane budownictwo. Budynki, którym udało się przetrwać pierwsze wstrząsy, mocno osłabione, zawaliły się półtora dnia później w czasie kolejnego, silniejszego trzęsienia. Na stojących jeszcze budynkach, po inspekcji budowlanej, przyklejone zostały trzy specjalne rodzaje oznaczeń – czerwone, żółte i zielone kartki informujące o stanie bezpieczeństwa obiektu. Czerwone kartki oznaczają „niebezpieczeństwo i zakaz wstępu” , żółte – „zachowaj ostrożność” , zielone – „można użytkować”.

Zdjęcie wykonane przez Akinori Shirakawa, 28 kwietnia 2016.
Zapadające się budynki w Kumamoto. Zdjęcie wykonane przez Akinori Shirakawa, 28 kwietnia 2016.

Do regionu Kumamoto nadal nadciągają wolontariusze z różnych części Japonii. Główne prace, którymi się zajmują, to przede wszystkim wywożenie gruzu, rozbiórka niebezpiecznych obiektów (np. walących się betonowych murów) i oczyszczanie dróg dojazdowych. Jeszcze na początku maja, gdy moi znajomi nieśli pomoc mieszkańcom Kumamoto, składowiska gruzu w ogóle nie były wywożone z miast. W niektórych miejscowościach władze lokalne i centra wolontariuszy musiały zmienić swoją siedzibę ze względu na zły stan obiektów i obecnie operują np. ze szkół. Wolontariusze otrzymają bardzo dużo próśb o pomoc, zwłaszcza od osób starszych – nie zapominajmy, że problem starzejącego się społeczeństwa jest obecnie w Japonii problemem numer jeden. Ze względu na problemy z zakwaterowaniem, wolontariusze, z którymi rozmawiałam, codziennie dojeżdżali do Kumamoto z Fukuoki. To kawał drogi! Obecnie ponad 9 000 mieszkańców Kumamoto nadal pozostaje w schroniskach. Życie na wielkiej sali gimnastycznej z setką nieznanych osób (jedni chrapią, inni późno zasypiają, dzieci płaczą) nie jest łatwym przeżyciem. Niektórzy, zwłaszcza właściciele czworonogów, śpią w samochodach, jeśli mają taką możliwość. Odbudowa Kumamoto dopiero się rozpoczęła i każda pomoc jest jak najbardziej potrzebna.

Zbiórka publiczna w Fukushimie na pomoc dla Kumamoto
Zbiórka publiczna na ulicach Aizu (prefektura Fukushima), na rzecz ofiar trzęsienia w prefekturze Kumamoto.

Podróż do prefektury Kumamoto a bezpieczeństwo

 

Mieszkam w Tokio. Kumamoto znajduje się na Kyushu, jakieś 6 godzin pociągiem stąd. O trzęsieniu w Kumamoto poinformowała mnie aplikacja w telefonie, którą ustawiłam tak, by alarmowała o każdym trzęsieniu o sile powyżej „siódemki” , jakie ma miejsce w Japonii. Tego dnia w Tokio również zatrzęsła się ziemia, ale tylko raz i niezbyt mocno. Za to na Kyushu, od 16 kwietnia, wystąpiło już ponad tysiąc wstrząsów wtórnychW Kumamoto wstrząsy wtórne występują cały czas.  Lekkie, na poziomie 1, 2, ale codziennie. Japończycy udający się do Kumamoto jako wolontariusze muszą się obowiązkowo ubezpieczyć. Polacy, udający się w podróż do Japonii (nie tylko do Kumamoto) również nie powinni o tym zapominać, zwłaszcza, że w niektórych placówkach zdrowia (np. w szpitalu Mito w Tokio) osoby nieubezpieczone muszą zapłacić 200% kosztów leczenia. A nikt chyba nie chce płacić 200% kosztów leczenia, zwłaszcza, gdy ma się w pamięci przelicznik waluty ze złotówki na jeny…

Trzęsienie ziemi w Kumamoto mapka

Japonia jest krajem trzęsień dlatego udając się tu warto zadbać o swoje bezpieczeństwo (zwłaszcza, że Japończycy co rusz podkreślają, że w najbliższej przyszłości wielkie trzęsienie ziemi najprawdopodobniej nawiedzi Tokio). Najprostszą rzeczą, jaką należy zrobić to zainstalowanie w smartfonie aplikacji informującej o trzęsieniach, takiej jak np. Yurekuru Call (zrzuty ekranu powyżej pochodzą właśnie z tej aplikacji). Warto mieć gdzieś w zakładkach stronę Japońskiej Agencji Meteorologicznej, na której znajdziemy bieżące informacje o zagrożeniach naturalnych (a także o bieżącej pogodzie, co jest dość praktyczne). Nie głupim pomysłem jest również zarejestrowanie się w serwisie Ministerstwa Spraw Zagranicznych „Odyseusz” i to nie tylko w przypadku wyjazdu do Japonii.

W razie wystąpienia trzęsienia ziemi należy niezwłocznie zabezpieczyć głowę (ubrać kask, zasłonić torebką jeśli jesteśmy na otwartej przestrzeni, jeśli jesteśmy w budynku – wejść pod stół lub biurko). Jeśli w chwili trzęsienia coś gotowaliśmy, zaraz po ustąpieniu pierwszych wstrząsów należy wyłączyć kuchenkę a także otworzyć drzwi i okna (w zależności gdzie znajduje się droga ewakuacyjna). Czasem, w wyniku trzęsienia dochodzi do zablokowania się drzwi we framudze. Jeśli znajdujemy się w nowoczesnym, wstrząsoodpornym budynku (większość wysokich budynków zaczyna się wtedy kiwać i na wyższych piętrach można się czuć jak na statku), nie ma konieczności wychodzenia na zewnątrz, jeśli nie było polecenia ewakuacji. Starsze, nieprzystosowane budynki należy opuścić.

Przede wszystkim nie należy panikować – to najgorsze, co można zrobić. Jeśli zarządzona zostanie ewakuacja, trzeba udać się w to samo miejsce wraz z wszystkimi Japończykami, nie ciągnąć ze sobą walizek. Nie korzystać z windy. Zawsze są gdzieś schody ewakuacyjne. Po drodze unikać wysokich zabudowań oraz budynków, które mogą się zawalić, wybierając bardziej otwarte przestrzenie.

To w końcu jechać czy nie jechać do Kumamoto?

 

Jechać. Zdecydowanie jechać. Sama bym się na tak stanowczo postawioną odpowiedź nie zdecydowała, ale po rozmowie z wieloma Japończykami, z osobami, które były w prefekturze Kumamoto w charakterze wolontariuszy, a także z tymi, którym ten region Japonii jest bliski, powtórzę jeszcze raz: jechać. Aby mieć jeszcze większą pewność, zdecydowałam się zasięgnąć języka u źródła i w Waszym imieniu skontaktowałam się z lokalną organizacją turystyczną. Oto ich odpowiedź:

Droga Izabelo,

Dziękuję bardzo za Twoją wiadomość. Wydaje mi się, że jeśli ludzie będą trzymać się okolicy miasta Kumamoto, to podróż do prefektury Kumamoto będzie bezpieczna. Jednak w regionach, które najbardziej ucierpiały w czasie trzęsienia, takich jak miasto Mashiki, turyści mogą przeszkadzać. Obecnie cały transport do miasta Kumamoto, jak również transport miejski w stolicy prefektury zostały całkowicie przywrócone. Jeśli turyści wybierają się w region góry Aso, powinni najpierw sprawdzić stan bezpieczeństwa [Aso jest największym aktywnym wulkanem w Japonii i jednym z największych na świecie] na tej stronie: http://www.kyusanko.co.jp/aso/lang_en/

Jeśli chodzi o pozostałe informacje dotyczące transportu itp. polecam sprawdzać na naszej stronie internetowej, gdzie przygotowaliśmy specjalny dział dotyczący informacji na temat trzęsienia w Kumamoto: http://www.welcomekyushu.com/emergency/

Mam nadzieję, ze te informacje okażą się pomocne.

To tyle z suchej, oficjalnej wersji. Wolontariusze z Tokyo Fire Department, z którymi miałam okazję rozmawiać, byli w swej odpowiedzi znacznie bardziej zdecydowani i emocjonalni.

Nie spodziewajcie się luksusów, region został ciężko doświadczony przez trzęsienie i teraz dosłownie podnosi się z gruzów, ale do tego podniesienia się z gruzów trzeba najzwyczajniej w świecie pieniędzy – moich, Twoich, wydanych w sklepie z pamiątkami lub rodzinnym hostelu. Pieniądze przekazane przelewem na rzecz lokalnego samorządu i organizacji pomocowych są oczywiście bardzo ważne, jednak nie trafiają one bezpośrednio do obywatela – mieszkańca Kumamoto. Ale pieniądze za zjedzony ramen, sushi, za kupione pamiątki, za lokalne rękodzieło, za drobną usługę, trafiają bezpośrednio do mieszkańców, którzy są w potrzebie. Nie potrafię nawet opisać wyrazu twarzy moich znajomych, zazwyczaj dość zamkniętych i kryjących w sobie wszelkie emocje, z jaką mocą i z jakim przekonaniem mówili do mnie:

Jeśli chcesz pomóc, jedź do Kumamoto, jedź i zjedz tam w lokalnej restauracji. Idź na zakupy do lokalnego, rodzinnego sklepu. Nie spodziewaj się wiele, większość atrakcji turystycznych jest i będzie przez dłuży czas zamknięta, możesz mieć problem ze znalezieniem wolnego miejsca w hostelu, ale jedź i pomóż ludziom z Kumamoto. I wyślij tam wszystkich, których możesz.

Jak jeszcze można pomóc?

Lecę do Japonii. Jak mogę pomóc Kumamoto?

 

Będąc w Japonii, nawet niekoniecznie na Kyushu, można pomóc mieszkańcom Kumamoto, na przykład pytając w sklepie o produkty z tej prefektury. Zgodnie z japońską polityką wspierania lokalnej przedsiębiorczości „one region one product” (jeden region jeden produkt), rzeczy wytwarzane w Kumamoto można również kupić w innych prefekturach. Kumamoto znajduje się 1 000 kilometrów do Tokio i pewnie niewielu z Was się tam wybierze. Za to prawie na pewno każdy z Was wybierze się do Tokio. W Tokio, na Ginzie znajduje się sklep Ginza Kumamoto Kan, w którym znajdziecie produkty z tej prefektury. Prefektura Kumamoto słynie z produkcji cytrusów (m.in. banpeiyu, gigantycznych pomelo) i melonów. Czasem w zupełnie zwyczajnym, osiedlowym supermarkecie można znaleźć coś niezwykłego, jak poniższy cydr arbuzowy wytwarzany właśnie w Kumamoto (cena ok. 200 jenów, kupiony w Tokio na Roppongi).

Jechać czy nie jechać do Kumamoto po trzęsieniu ziemi (1)
Kupowanie produktów z prefektury Kumamoto jest dobrą formą wsparcia finansowego regionu

Jak można pomóc Kumamoto „na odległość”?

 

Japończycy są narodem bardzo zdyscyplinowanym i solidarnym. Gdy tylko Kumamoto dotknęła katastrofa naturalna, w całym kraju rozpoczęły się zbiórki pieniędzy na rzecz odbudowy prefektury – na ulicach, w sklepach, szkołach, nawet w czasie imprez na uczelni (jedna z nich odbywała się w moim instytucie niedługo po trzęsieniu; spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy, część z zaproszonych gości była nieobecna, gdyż udali się do Kumamoto jako wolontariusze, a na koniec spotkania zbierane były datki dla Japońskiego Czerwonego Krzyża. Po spotkaniu wszyscy otrzymaliśmy e-maila z informacją ile środków zostało zebranych). To wszystko dzieje się tu, na miejscu. Czy jednak, będąc w Polsce, można jakoś pomóc mieszkańcom prefektury Kumamoto? Owszem.

Jechać czy nie jechać do Kumamoto po trzęsieniu ziemi (6)
Kumamoto – Tokio. Zdjęcie zrobione w czasie parady straży pożarnej w Tokio, maj 2016.

Ambasada Japonii w Polsce przygotowała specjalną informację na temat możliwości wsparcia finansowego na rzecz poszkodowanych w trzęsieniu ziemi w Kumamoto. Wpłat można dokonywać za pośrednictwem ambasady, na konto Japońskiego Czerwonego Krzyża lub bezpośrednio na konto prefektury Kumamoto.

Wspierać należy jednak mądrze. Kiedy przelewy i zbiórki publiczne na takie organizacje jak Czerwony Krzyż uważam za działania rozsądne, wciąż w takich sytuacjach przypomina mi się zorganizowana w Warszawie po Wielkim Trzęsieniu we Wschodniej Japonii w 2011 r. akcja, w której Polska wysłała do Japonii „w ramach pomocy” kilkaset płyt z muzyką Szopena… Chyba nigdy nie zapomnę, jak jakiś słuchacz w trakcie mojego wykładu na Uniwersytecie Warszawskim zapytał mnie czy wiem może, czy płyty do Japonii na pewno dotarły i „czy Japończycy tych płyt słuchali?”. Cóż, ja mam cichą nadzieję, że te płyty w ogóle do Japonii nie dotarły. Zdaje się, że pomysłodawca akcji o piramidzie potrzeb Maslova nigdy nie słyszał. Na szczęście Polska nie była jedyna – podobnie nietrafioną pomoc Japonia otrzymała od innych krajów. Wiele państw przekazało do Japonii specjalistyczne pompy do wypompowywania wody. Niby wszystko dobrze, a jednak kilka miesięcy temu, w czasie wykładu poświęconego tsunami w siedzibie Banku Światowego w Tokio ktoś zwrócił uwagę, że cały ten sprzęt przekazano Japonii bez żadnych konsultacji. Tylko, że Japończycy mają inne wtyczki i inne napięcie w kontaktach, więc jedyne pompy, które były w stanie pracować w japońskich warunkach dostarczyły Stany Zjednoczone…

Mimo wszystko Japończycy nie zapominają o wsparciu, jakiego udzieliła im społeczność międzynarodowa w czasie trudnych chwil. Pozwolę sobie w tym momencie przytoczyć fragment listu, jaki otrzymałam od jednego z moich wykładowców:

Kiedy trzęsienie ziemi i tsunami uderzyło w region Tohoku, byłem za granicą. (…) Dowiedziałem się później, że Japonia otrzymała wiele pomocy zza granicy. Fundusze, materiały, sprzęt, zespoły ratunkowe. Od krajów rozwiniętych i rozwijających się. Od narodów licznych i malutkich. To było niezwykłe wsparcie dla ofiar trzęsienia z Tohoku. To było również wielkie wsparcie dla tych, którzy przybyli do Tohoku by zaopiekować się ofiarami. Czuli, że gdzieś na świecie są ludzie, którym ich los nie jest obojętny. Ludzie z tak odległych zakątków ziemi, którzy okazali im swoje miłosierdzie.

Mieszkańcy Tohoku i całej Japonii nie mieli szansy by pokazać swoją wdzięczność tym, którzy się o nich troszczyli i tym, którzy użyczyli im swojej pomocy zza granicy. Jako obywatel Japonii, który miał możliwość kontaktu z Wami, obcokrajowcami, czuję się zobowiązany by przekazać ich i moją wdzięczność. Nasze serdeczne podziękowanie za ciepło Waszych serc i pomoc. Bardzo doceniamy wszystko, co zrobiliście dla nich [w Tohoku] i dla nas.

Jechać czy nie jechać do Kumamoto po trzęsieniu ziemi (3)
Niezależnie jakiego wyznania jesteście, nigdy nie zaszkodzi się pomodlić… Zdjęcie zrobione w czasie parady straży pożarnej w Tokio, maj 2016.
Jechać czy nie jechać do Kumamoto po trzęsieniu ziemi (5)
Ganbarō – „trzymajcie się” , „dajcie z siebie wszystko”. Na środku, ze znakiem „ba” – Kumamon. Zdjęcie zrobione w czasie parady straży pożarnej w Tokio, maj 2016.

Maskotką prefektury Kumamoto jest Kumamon (くまモン)  – czarny misiek z policzkami jak dwa czerwone jabłka. Maskotka (w Japonii wszystko ma swoją maskotkę, nawet  Ikata – elektrownia atomowa, którą odwiedzałam ostatnio na wyspie Shikoku, ma maskotkę w kształcie latającego kwiatka…) została stworzona w 2010 roku by przyciągać turystów na Kyushu po otwarciu szybkich połączeń kolejowych z Tokio, wkrótce stając się rozpoznawalną w całej Japonii marką. Po trzęsieniu ziemi obecność Kumamona we wszelkiego rodzaju mediach, tych tradycyjnych, jak i social media zwiększyła się wielokrotnie. Wiele osób przesyła w ten sposób wyrazy solidarności. Wiecie, co oznacza Kumamon? W miejscowym dialekcie słowo „kumamon” oznacza „ludzie Kumamoto”. Bo to ludzie są najważniejsi, nie stare mury zabytkowych zamków, parki rozrywki i centra handlowe. Dlatego proszę Was w imieniu ludzi Kumamoto – jedźcie i choć na chwilę zapomnijcie o oszczędności… Czasem coś tak niepozornego może dla drugiej osoby znaczyć bardzo wiele.

 

Jeśli chcesz pomóc, jedź do Kumamoto, jedź i zjedz tam w lokalnej restauracji.
Idź na zakupy do lokalnego, rodzinnego sklepu.
Nie spodziewaj się wiele…

Izabela

ładowanie mapy - proszę czekać...

Kumamoto 32.803100, 130.707891 Kumamoto - jechać czy nie jechać w 2016?

 

About

Z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. // Just a small town girl who always dreamed of travels and faraway places... Now Warsaw-based international relations analyst, travel blogger & folklore enthusiast, who cherishes nature, simple life & Irish traditional music. Japanophile. Addicted to haribo jellies & …red lipstick.

  1. Moja znajoma właśnie wróciła z Japonii i mimo tego, że wcześniej Kumamoto planowała, nie odważyła się zwiedzać. Dobrze, że powstał taki post informujący nie tylko o zagrożeniach, ale zachęcający tych bardziej strachliwych do zwiedzania. Przecież nie tylko w tej prefekturze może wystąpić trzęsienie ziemi.

    • Cześć Ultra! Masz zupełną rację. Z trzęsieniami jest tak, że nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy wystąpią i ciężko jest zaplanować podróż, jeśli chce się ich uniknąć. Zdecydowana większość z nich jest zupełnie niegroźna i prawie nieodczuwalna. Dlatego wydaje mi się, że nie ma co się bać. Zasadniczo polskie ulice są zdecydowanie bardziej niebezpieczne…

      Dziękuję za odwiedziny i dobrego dnia :*

  2. Cóż, turyści rzadko myślą o wspieraniu lokalnej przedsiębiorczości. Ważniejsze jest jak tanio (albo za darmo) zobaczyć jak najwięcej. Podoba mi się Twój punkt widzenia. To jest właśnie konkretna pomoc. Jechać i nie oszczędzać!

    • Nie do końca można winić turystów, że muszą pilnować budżetu – końcu różne człowiek ma możliwości finansowe, a „kawałek świata zobaczyć” marzy się każdemu. Natomiast wspieranie lokalnej przedsiębiorczości jest naprawdę fajne. Przynajmniej człowiek ma świadomość, że jakieś większe dobro z tej podróży wyniknie, niż tylko zaspokojenie naszych potrzeb samorealizacji 😉
      Dzięki za komentarz Ewo! 🙂

  3. Właśnie. Moje dzieci chciałyby zwiedzić Azję, niestety, kontynent poza zasięgiem możliwości finansowych. Takie realia…
    Serdeczności zasyłam.

    • Ultra, stypendium, na którym tu jestem jest stypendium NAUKOWYM. Więc nikt, kto się dobrze uczy, nie jest wykluczony. Daj dzieciom motywację do nauki i ciężkiej pracy, a nic nie będzie poza ich zasięgiem. Serio, serio!

  4. szkoda, że te wszystkie rzywioły tak niszczą tą naszą ziemię, nieraz warto pojechać w takie miejsca mimo wszystko…

  5. Moim zdaniem zdecydowanie warto jechać. Przede wszystkim po to, żeby porozmawiać z ludźmi. Chwila rozmowy warta jest więcej, niż tysiąc filmików obejrzanych w Internecie.

    • To prawda, pod warunkiem, że płynnie mówisz po japońsku. Mój japoński nie jest wystarczająco dobry, a przynajmniej tak mi się wydaje. Niemniej lecę w poniedziałek, w trochę innym celu. Zobaczymy co zobaczę.

  6. Dziękuję, Ibazelo za słowa o motywacji uczenia się.
    Przed chwilą słucham o przygotowaniach w Japonii do kolejnego trzęsienia ziemi.
    Serdeczności.

  7. Pamietam trzęsienie ziemi w Kobe (1995), o którym mówiono w Polsce dość dużo. W Tohoku (2011), o którym mówiono dużo wszędzie. Ale mam wrażenie, że Kumamoto przejęli się tylko ci, którzy interesują się Japonią. Przeszło bez większego echa, bo było mało sensacyjnie. Żadnych elektrowni, tsunami na pół świata i „mało ofiar”. Szkoda, że trafiłem na ten wpis dopiero teraz. A w zasadzie sama mnie tu ściągnęłaś.

Dodaj komentarz

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij