ceny w Japonii kuchnia japońska

Spływający makaron, czyli nagashi-sōmen

Nagashi-somen

Nagashi-somen to połączenie prostego, chłodnego posiłku i dobrej zabawy. Do przyrządzenia nagashi-sōmen nie wystarczy sam sos i makaron – potrzebne jest też źródło zimnej, czystej wody, piła, kilka bambusów i przynajmniej jeden inżynier. Albo zasobny portfel lub – jak w moim przypadku – więcej szczęścia niż rozumu 🙂 Czym właściwie jest ten „nagashi-sōmen” i dlaczego jedzenie go sprawia japońskim dzieciakom tyle frajdy?

Sōmen (素麺) to rodzaj bardzo cienkiego (o średnicy zbliżonej do 1 mm), lekkiego, pszennego makaronu. Choć jada się go również zimą, jest to typowy makaron letni. W lecie sōmen bywa nawet chłodzony kostkami lodu.

Japończycy chętnie jadają sōmen zarówno w domu, jak i w restauracjach. Wielką zaletą sōmen jest czas jego przygotowania – gotuje się zaledwie 3 minuty. Sōmen jada się najczęściej z dipem sezamowym lub ciemnym sosem tsuy – wywarem z suszonej ryby bonito, doprawionym szczypiorem i imbirem japońskim.

Łapanie klusek, czyli nagashi-sōmen

Jedną z najciekawszych form jedzenia makaronu sōmen jest tzw. nagashi-sōmen (流し素麺), czyli „spływający makaron”. W tym celu montuje się coś w rodzaju długich, bambusowych korytek, do których należy podłączyć źródło czystej, lodowato zimnej wody.  Osoba, która jest „u źródła” nakłada świeżo ugotowany sōmen na szczyt bambusowej rynny. Ten, wraz z zimną wodą zaczyna spływać w dół. Gdy sōmen spływa (a robi to dość szybko!), usadowieni po bokach rynienki uczestnicy zabawy muszą złapać pałeczkami przepływające nitki makaronu. W nagrodę za zwinność, złapany makaron można zanurzyć w swojej miseczce z sosem i zjeść.

Nagashi-somen
Nagashi-somen spływający bambusowym korytkiem

Bardzo często nie udaje się złapać całego spływającego makaronu, dlatego ci bardziej leniwi sięgają do znajdującej się na końcu rynny miski, do której trafia niezłapany makaron. Tak oczywiście było u nas, ale w eleganckich restauracjach (niektóre z nich spławiają makaron nie w bambusach, a w strumykach płynących przez restauracyjny ogród!) makaron, którego nikt nie złapie, nie jest zjadany. W końcu żaden kucharz nie chce serwować swoim gościom niezjedzonych resztek… Z drugiej strony świadomość, że co nie złapane to zmarnowane, wywiera na gościach presję, aby bardziej przyłożyli się do łapania makaronowych nitek 😉

Nagashi-somen
Do bambusowych korytek należy podłączyć źródło czystej, zimnej wody. Bywa, że jest to mało romantyczny, gumowy wąż

Łapanie zimnego makaronu to całkiem fajna zabawa, jednak wymaga po pierwsze dobrego opanowania posługiwania się pałeczkami, a po drugie – precyzji i refleksu. Na szczęście wysiłek wynagradza się jedzeniem, więc żadne spalone kalorie nie idą na marne 😉

Nagashi-somen
Łapanie nagashi-somen

Nagashi-sōmen dla turystów

Zdjęcia, które tu widzicie, zostały zrobione podczas łapania klusek zorganizowanego przez moje miasteczko akademickie.  Widziałam też, że kilka tokijskich organizacji promujących „wiejski slow-life” także organizuje w lecie nagashi-sōmen. Jest to zazwyczaj jednodniowy wypad poza Tokio (bardzo często do jednej z okolicznych prefektur), podczas którego odbywają się warsztaty robienia bambusowych korytek, a następnie łapanie sōmen. Koszt takiej jednodniowej imprezy poza miastem to zazwyczaj około 5-6 tysięcy jenów. Natomiast jeśli jesteście akurat w Kansai (okolice Nary-Kioto-Osaki) i bardzo chcielibyście wybrać się na nagashi-sōmen, to tutaj znalazłam jedną ofertę dla cudzoziemców (tylko aż 1o tysięcy jenów 🙁 ale przynajmniej można zobaczyć na zdjęciach jak to w praktyce wygląda).

Nagashi-somen
Studencki nagashi-somen. Widok z mojego balkonu 🙂

Kulinarne pamiątki z Japonii

Jeśli, podobnie jak ja, lubicie przywozić z podróży kulinarne pamiątki, które można później zjeść lub obdarować nimi znajomych, na waszej liście zakupów nie powinno zabraknąć ani soby (makaronu gryczanego), ani sōmenu. Makaron sōmen można kupić praktycznie w każdym japońskim supermarkecie. Koszt jednej paczki sōmenu to około 300 jenów. Makaron jest suchy i lekki, więc z łatwością można go przewozić i  przechowywać. W przeciwieństwie do wielu innych potraw, nie ma też problemu z wwiezieniem go do Unii Europejskiej.

Sōmen zazwyczaj pakowany jest po 4-8 „wiązek” (1 wiązka = 1 porcja dla 2 osób). Jestem pewna, że ten cienki, pszenny makaron na pewno zmieści się w niejednej walizce 🙂

A Wy, jedliście kiedyś sōmen?

Nie bądź sknera,
podziel się z innymi!

About

Z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. // Just a small town girl who always dreamed of travels and faraway places... Now Warsaw-based international relations analyst, travel blogger & folklore enthusiast, who cherishes nature, simple life & Irish traditional music. Japanophile. Addicted to haribo jellies & …red lipstick.

  1. Dzięki za kolejny super wpis! 🙂 Łapanie jedzenia spławianego po bambusowej rynnie? Totalna abstrakcja, ale z jakiegoś powodu nie dziwi mnie, że takie rzeczy dzieją się właśnie w Japonii 😉 A czy wiesz cokolwiek na temat początków tej tradycji?

    • Nie znalazłam dokładnych informacji kiedy i przy jakiej okazji zaczęto spławiać makaron w bambusowej rynnie, za to wiem, że jeśli interesuje Cię nagashi-somen, to musisz dopisać Tōsenkyō do swojej bucket list przed wyjazdem 🙂

      „Tōsenkyō is called village of nagashi-sōmen. In 1962, people sought a way to use the clear stream in Tōsenkyō, for their first trial they poured thin noodles through bamboo as normal. It got much attention. Based on this plan, Inoue Hironori invented a turn-style motorized machine which is able to swirl thin noodles around inside it. Originally, this machine was under a personal patent, but in 1967 he transferred the patent to Ibusuki city. The city then put this machine to practical use as part of its efforts to develop the town, and publicized Tōsenkyō as the birthplace of flowing noodles.” 🙂

  2. Jedzenie makaronu (długiego i cienkiego) pałeczkami to w ogóle jest hardcore. Ostatnio próbowałam tej sztuki z pałeczkami koreańskimi (płaskie i metalowe). O matko!

    • Płaskie i metalowe? Płaskie, to chyba (…chyba) łatwiej, ale metalowe muszą byś mega śliskie!!!

Dodaj komentarz

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij