Ibaraki, japońskie społeczeństwo, zapiski codzienne
komentarzy 14

Niewidzialna

Dziś w Japonii obchodzony jest Dzień Dziecka (こどもの日, Kodomo-no Hi). Z tej okazji powinnam zamieścić na blogu jakieś uśmiechnięte buzie uroczych japońskich dzieci lub przynajmniej charakterystyczne dla tego święta wielkie, kolorowe latawce w kształcie karpi.

Nawet mam je dla Was przygotowane – podeszłam do zadania ambitnie i od kilku dni chodziłam po Tokio fotografując kolorowe koi-nobori (鯉幟, dosłownie chorągwie-karpie), aż zrobiła się z nich całkiem ładna galeria. Dziś jednak nie będzie ich na blogu. Dlaczego?


Pomimo* Golden Week (japońskiej, bardziej rozbudowanej majówki, kiedy w ciągu jednego tygodnia kumulują się cztery święta narodowe – Dzień Urodzin Cesarza Shōwa (29 kwietnia), Dzień Konstytucji (3 maja! 🙂 ), Dzień Zielony (4 maja) i Dzień Dziecka (5 maja)), zdecydowałam się odwiedzić Hitachi Seaside Park w prefekturze Ibaraki.

Hitachi Seaside Park (1)

Hitachi Seaside Park (3)

Hitachi Seaside Park słynie m.in. z błękitnego wzgórza pokrytego milionami drobnych kwiatów Porcelanki błękitnej (zwanej też „błękitnymi oczami dziecka” – czyż nie idealne miejsce na spędzenie Kodomo-no Hi? 😉 ). Ze względu na Golden Week spodziewałam się wielkich tłumów odwiedzających i nie myliłam się. Na szczęście cały park zajmuje dość duży obszar, więc wszyscy bez problemu znaleźli kąt dla siebie – zwiedzali, spacerowali, robili zdjęcia kwiatów i (chyba obowiązkowe w Azji) selfie z patyka, jeździli na rowerach, grali w piłkę, odpoczywali na trawie. Atmosfera była iście świąteczna. W drodze powrotnej, polując na pieczątki, zaszłam ponownie do części z tulipanami. Ich pięć minut chwały już minęło, teraz przysychały smutno przyciągając resztkę ciekawskich turystów. Mimo to, ze względu na zainstalowane w tej części atrakcje dla dzieci, okolica tętniła życiem (zwłaszcza tych poniżej 5-go roku życia). Na środku jednej z polanek, zupełnie sama, siedziała na wózku inwalidzkim starsza kobieta. Jej głowa przechylona była w jedną stronę, nogi niezgrabnie ułożone na podnóżkach. Chyba spała, choć przez chwilę bałam się, że tak naprawdę zasłabła. Ludzie mijali ją w około, jak gdyby była już tak stara, że zamieniła się w jedną z ogrodowych rzeźb. Albo może w ogóle traktowali ją jak powietrze, bo do rzeźby prędzej czy później przyplątałaby się jakaś nastolatka z selfie-stickiem…

Niewidzialna

A wózek ze starszą panią stał i trwał po środku przekwitających tulipanów, jakby go tam tak naprawdę nie było. I jakiś niepojęty smutek momentalnie wlał mi się do serca, bo wokoło szczebiotały dzieci, wszyscy biegali, a kobieta ta, choć wciąż żywa, była zupełnie niewidzialna, jak gdyby społeczeństwo pochowało ją już za życia.

Kiedy kilka miesięcy temu, niedaleko stacji Nogizaka na Roppongi zdechł bezdomny kot, ileż było łez! Ile żalu, ile scen prawdziwej rozpaczy. Pomimo upływających miesięcy przed budką po martwym kocie codziennie pojawiają się świeże kwiaty, puszki z kocią karmą, jest też zdjęcie kota, informacja kiedy i na co zszedł – taki mały ołtarzyk. Ludzie przychodzą tam codziennie i wcale nie będę zaskoczona, jeśli jeszcze przed moim wyjazdem stanie tam jakiś oficjalny chramik, w którym kot doczeka się deifikacji.

Kot z Nogizaka

W tym samym czasie stara, samotna i niepełnosprawna kobieta pozostaje niezauważona przez tłum radośnie świętujących ludzi. A mi tak bardzo wstyd za to, bo… bo ja też jestem człowiekiem. A może zwyczajnie boję się, że kiedyś miejsce tej pani po prostu zajmę ja?

Hitachi Seaside Park (5)

Wszystko tu jest na opak.
To zupełnie tak jak z glicyniami, które kwitną w Hitachi Seaside Park. Są piękne i niczym nie ustępują tym, które oglądałam w Tokio. Ale teraz wszyscy przyjechali do Hitachi Seaside Park by podziwiać błękitne pola „niebieskich oczu dziecka” i prawie nikt nie zwracał uwagi na te dostojnie zwisające, kolorowe kiście kwiatów. Kilka dni temu odwiedziłam Kameido Tenjin – najsłynniejszą tokijską świątynię, w której rok rocznie odbywa się festiwal glicynii.  Jak co roku mieszkańcy Tokio przybyli tłumnie by podziwiać – tylko co podziwiać? Pergole całe porośnięte były liśćmi tego zielonego pnącza, a gdzieniegdzie majaczyły drobne niedobitki kwiatów. Wyglądało to raczej na największy nieurodzaj, niż festiwal czegokolwiek… Niemniej nie można było wrócić z gołymi rękami, więc wszyscy polowali z aparatami wielkości teleskopu Hubble’a na to jedno, jedyne miejsce, gdzie w ogóle cokolwiek było widać.

Kameido Tenjin wisteria (2)

Glicynie w chramie Kameido Tenjin, Tokio

Hitachi Seaside Park nie reklamuje jednak swoich glicynii, nie chwali się w biuletynach informacyjnych ich opasłymi kwiatami zwisającymi pysznie z pergoli. Dlaczego nikt nie zwracał dziś na nie uwagi?  Coś, za czym można pędzić na drugi koniec Tokio nagle pozostaje niewidzialne, gdy nie ma tego w broszurce informacyjnej? Bo nie ma ukochanego przez Japończyków „guidance” (zalecenia), by je podziwiać? Wtedy można spokojnie usiąść pod nimi z kiełbasą i piwem i zająć się wrzucaniem zdjęć z błękitną Porcelanką na Facebooka. A glicynie kwitną nad głowami i pachną jak szalone…

Hitachi Seaside Park (6)

Izabela

* Piszę „pomimo”, ponieważ w czasie Golden Week większość Japończyków ma wolne i wszelkie atrakcje turystyczne są wręcz zalane przez rodzimych turystów. Więcej o zwiedzaniu w czasie Golden Week  na blogu Maiki, który polecam!

Filed under: Ibaraki, japońskie społeczeństwo, zapiski codzienne

by

Z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. // Just a small town girl who always dreamed of travels and faraway places... Now Warsaw-based international relations analyst, travel blogger & folklore enthusiast, who cherishes nature, simple life & Irish traditional music. Japanophile. Addicted to haribo jellies & …red lipstick.

14 Comments

  1. To zalecenia potrzeba, aby podziwiać glicynię? To trzeba w broszurce zobaczyć, żeby dostrzec piękno zwisających girland?
    Urzekł mnie park wyglądający jak porcelanowa niebieska piana, wyobrażam sobie, że tam spaceruję. Wow.
    Serdeczności zasyłam.

    • Ultra, tak, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, tak. Jest to jeden z powodów mojego kryzysu kulturowego, bo zwyczajnie nie jestem w stanie tego zrozumieć. Z resztą kilka dni temu popełniłam na ten temat post, ale jeszcze nie zebrałam się na odwagę, by go opublikować…

    • Kasia K. says

      Iza, publikuj 🙂 Na kartkę to z serca… w tym przypadku na monitor 😛

  2. Może zwyczajnie za dużo mają festiwali kwiatowych? I ładnie jest tylko podczas festiwalu. Bo przecież pogoń za kwitnącymi wiśniami, wskazówki którego dnia w jakim regionie.
    W zeszłym roku na wiśnie się nie załapałam. za to akurat była shibasakura, piękny liliowy dywan z Fuji-san w tle.
    A staruszka? Mam nadzieję, że nie dojechała tam sama, ktoś się chyba nią opiekował. Najważniejsze, że stała na słońcu. Przynajmniej cieplej było.

    • Cóż, jeśli spojrzymy z tej strony to faktycznie, przynajmniej ciepło jej było.
      Nad shibazakurą cały czas się zastanawiam. Ewa, myślisz, że warto jechać?

    • To zależy. Tylko dla kwiatów- nie warto. Ale był tam też onsen, truskawki, jeziora i kilka innych przyjemności.

  3. Pingback: Turystyka w selfie czasach

  4. magdalena says

    u nas też już się zaczyna dziać wszystko na opak-chroni się zwierzęta, dzieci zabija. Bóg ma mimo wszystko jest miłosierdzie…..

  5. W Polsce niestety też coraz częściej tak jest. Nie zauważa się starszych, chorych, samotnych, bo selfika z nimi sobie zrobić – tak głupio, nie? Selfika z kija oczywiście. Z dzióbkiem, Obowiązkowym.

  6. Pingback: Turystyka w selfie czasach | Blog o podróżach kulturowych

  7. ibazelo, my przylatujemy dokładnie 29 kwietnia na dwa tygodnie. i powiedz mi proszę, jak wielu utrudnień możemy się spodziewać podczas golden week? w sensie – czy wszystko będzie zamkniete i będziemy dbijac sie od drzwi, metro nie będzie jeździć (bazę mamy w tokio), czy przesadzam? 🙂

    • Przesadzasz! Tokio jest idealne na Golden Week – takich pustek nie zobaczysz nigdy wcześniej ani nigdy później 🙂 Atrakcje, zwłaszcza wyjazdowe z Tokio (Nikko, Kamakura, Nara, parki i ogrody, w których akurat coś będzie kwitło) będą zatłoczone, ale Tokio jest jak Warszawa na majówkę – zupełnie puste. Atrakcje będą otwarte, ale z muzeami sprawdziłabym raczej indywidualnie na stronach internetowych, bo jeśli chodzi o święta narodowe bywa różnie – czasem są zamknięte, a czasem zamykają się np. tydzień po święcie, a w same święto działają normalnie. Trzeba obadać 🙂
      P.S. Będzie ciepło, pięknie, ale najprawdopodobniej może być wietrznie. Tak tylko mówię 🙂 I gratuluję wyboru terminu – moim zdaniem najpiękniejszy czas w Japonii 🙂

  8. czuje sie uspokojona 🙂 ale nawet shibuya, roppongi, wieczorami? salony pachinko też będą puste? rozumiem, że lud pracującyc wybywa, a co z ludem bawiącym się? chodzi mi o to, że nie chciałabym przegapic całkowicie tego tokijskiego zycia 😉

    • Tokio ma 13,5 miliona mieszkańców. Wszyscy na bank nie dadzą rady wyjechać 😉
      Na Roppongi, zaraz niedaleko skrzyżowania jest klub Jumanji 55. Do 23 wejście 1000 jenów i wszystkie drinki za darmo. Można spotkać trochę nieśmiałe, młode pokolenie Japończyków 😉 i grono miejscowych cudzoziemców. Żeby nie przegapić potencjalnych eventów, które mogą się dziać w Tokio w tym czasie, polecam monitorować na bieżąco stronę Tokyo Cheapo, zakładka: events → this week 🙂

Dodaj komentarz