Edo, filmy o Japonii, książki o Japonii, Kyushu, Nagasaki, religie Japonii
komentarzy 15

Chrześcijanie w dawnej Japonii

Milczenie

Pierwotnie nie planowałam tekstu na temat początków chrześcijaństwa w Japonii, jednak znajomi, zasypujący mnie co rusz pytaniami po powrocie z projekcji filmu Martina Scorsese „Milczenie”, nie dawali za wygraną. Ponieważ dłuższe „milczenie” nie wchodziło w grę, idąc w ślady Mariusza Maxa Kolonko „mówię jak jest”, a raczej – jak było. Filmu celowo jeszcze nie widziałam, więc spoilerów raczej nie będzie.

„Milczenie”

W zeszłym tygodniu do polskich kin weszło najnowsze dzieło Martina Scorsese „Milczenie”. Prawie trzygodzinny film inspirowany jest autentycznymi wydarzeniami i osobami oraz stanowi wierną adaptację powieści Shūsaku Endō z 1965 r. o tym samym tytule.

XVII wiek. Dwóch młodych jezuitów pokonuje tysiące kilometrów, aby potajemnie przedostać się do Japonii, gdzie toczy się bezwzględna walka z chrześcijaństwem. Misjonarze poszukują swojego nauczyciela – słynącego z odwagi kapłana, o którym krążą plotki, że wyrzekł się wiary katolickiej i został buddyjskim mnichem. To, czego doświadczą, wystawi ich umiejętności przetrwania, a także wszystko, w co wierzą, na najcięższą próbę.

(zapowiedź filmu)

Scorsese zafascynował się powieścią „Milczenie” już w 1989 r. Rok później, dzięki swoim staraniom, otrzymał od Endō osobistą zgodę na jej filmową adaptację. Scenariusz „przeleżał w szufladzie” czekając na dobry moment i odpowiednie finansowanie prawie 25 lat, zanim doczekał się pierwszych ujęć.

(uwaga, poniżej możliwy zarysu fabuły)

Powieść ukazuje dzieje misjonarza-Portugalczyka, który w okresie prześladowań chrześcijaństwa i izolacji Japonii w XVII w. dociera potajemnie do tego kraju, aby podtrzymać wiernych w ich przywiązaniu do Kościoła. Zdradzony, dostaje się do więzienia, potem oficjalnie wyrzeka się Chrystusa. Jednocześnie jednak odnajduje prawdziwą wiarę, odartą z naiwnych złudzeń, z jakimi wysiadał na nieznany ląd, i odnajduje swoje posłannictwo, a milczenie Boga zaczyna rozumieć jako znak współcierpienia.

(blurb książki, wydanie z 1986 r.)

Na blogu Luizy Owarinai Yume – blog krytycznoliteracki znajdziecie wyśmienitą recenzję powieści Shūsaku Endō, którą serdecznie Wam polecam.

A my przejdźmy do historii.

Początki chrześcijaństwa w Japonii

Chrześcijaństwo i handel

Początki religii chrześcijańskiej w Japonii (キリスト教, kirisutokyō) wiążą się z przybyciem do Japonii portugalskich kupców, którzy po raz pierwszy pojawili się u wybrzeży Kyushu w 1543 r. Był to pierwszy kontakt Japończyków nie tylko z Europejczykami, ale też z bronią palną. Kolejna wizyta Portugalczyków zapoczątkowała wymianę handlową między państwami. Tzw. Barbarzyńcy z Południa (Portugalczycy przybywali do Japonii przez Indie i Goa) powrócili na Kyushu w 1549 r. Wśród nich był m.in. Franciszek Xavier w towarzystwie dwóch innych misjonarzy z Towarzystwa Jezusowego.

Do czasu pojawienia się Portugalczyków, mieszkańcy Japonii mieli niewielki kontakt z odległymi krajami Zachodu, ze względu na swoją izolację geograficzną. Od połowy XVI w. statki z Portugalii, Hiszpanii, Holandii i Anglii zaczęły docierać do Japonii. Do Kraju Kwitnącej Wiśni nadciągnęła fala międzynarodowej społeczności.

Lokalni panowie ziemscy (daimyō) chętnie przyjmowali cudzoziemców, którzy zdawali się przypływać do Japonii wyłącznie w celach handlowych i misyjnych. Dla ówczesnych Japończyków chrześcijaństwo nierozerwalnie kojarzyło się z handlem, więc uważali, że korzystniej będzie dla nich przyjąć nową religię i czerpać zyski z wymiany handlowej.

Pierwsze sukcesy i porażki misjonarzy

Wraz z kolejnymi statkami handlowymi przybywali coraz liczniejsi misjonarze i rozpoczynali dzieło nawracania. Mimo początkowych trudności praca misyjna przyniosła szybkie rezultaty. Liczba nawróconych, zwłaszcza w zachodniej Japonii, szybko rosła. Wznoszono nowe kościoły. Przyjmowanie wiary chrześcijańskiej przez daimyō powodowało, że ich podwładni i podlegli im chłopi również przechodzili na chrześcijaństwo. Często wiązało się to z przyjmowaniem tylko zewnętrznej formy obcej religii, której właściwie nie rozumieli. Z drugiej strony mistycyzm chrześcijański był na tyle nowy i atrakcyjny, że 10 lat po przybyciu Jezuitów liczba nawróconych wynosiła 150 tysięcy, w 1605 r. wzrosła do 750 tysięcy (4% ludności Japonii), a w 1614 r. do około 300 tysięcy. To nie mogło spodobać się shogunowi.

Po pierwszych sukcesach misjonarze zaczęli napotykać na opór mnichów buddyjskiej sekty hokke i zen. Nowa religia nie zgadzała się w wielu punktach z dotychczas wyznawaną przez Japończyków filozofią. Takie pojęcia jak grzech pierworodny lub jedność Boga wszechmogącego, który może rozkazywać nawet cesarzowi, nie mieściły się w głowach. „Cudzoziemskiej religii” nie należało zatem brać na serio. O ile handel z cudzoziemcami był popierany, nawracanie przestało być mile widziane.

Czynniki polityczne

Przełom XV i XVI w. to w Japonii era konfliktów militarnych, w których lokalni władcy toczyli ze sobą zaciekłe walki o dominację. Na handlu z cudzoziemcami najbardziej bogacili się daimyō tych prowincji, w których lądowali Portugalczycy. Dostarczali oni bowiem broni palnej, której panowie ziemscy, stale toczący wojny, zawsze potrzebowali. Swoiste „rozbicie dzielnicowe” zakończył Oda Nobunaga, który w 1560 r. rozpoczął proces jednoczenia całej Japonii (ogniem i mieczem kataną, oczywiście).

Nobunaga życzliwie przyjął jezuitów, licząc na zyski z handlu oraz utarcie nosa zwaśnionym sektom buddyjskim. Jego entuzjazmu nie podzielał następca Nobunagi, Toyotomi Hideyoshi, niechętnie patrzący na chrześcijaństwo, które „zabierało” jego kolejnych wasali i uzależniało ich od niezrozumiałej, obcej potęgi papieża. Spory między hiszpańskimi franciszkanami i portugalskimi jezuitami dały mu wystarczający pretekst, by w 1587 r. wydać zakaz wyznawania chrześcijaństwa i nakazać misjonarzom opuszczenie Japonii. Głównym motywem działań był strach przed utratą władzy, poza tym istniały obawy co do lojalności nawróconych daimyō. Zakaz wyznawania chrześcijaństwa nie był egzekwowany aż do 1597 r., kiedy doszło do ukrzyżowania 20 japońskich chrześcijan i sześciu zagranicznych misjonarzy.

Początek niechęci

Początkowe zainteresowanie obcymi, ich stylem życia, wiedzą i przywożonymi przez nich towarami (bronią palną i artylerią), a także religią, przekształcało się stopniowo we wrogość. Hideyoshi zaczął podejrzewać misjonarzy o szpiegostwo. Sądził, że chrześcijańscy misjonarze – głównie Hiszpanie i Portugalczycy – będą chcieli wpływać na władzę i starać się przetrzeć ścieżkę dla państw Zachodnich do kontrolowania Japonii i stworzenia na jej ziemiach swoich kolonii (jak wiemy z historii – miał rację).

Przybycie statków holenderskich i angielskich, wrogów papiestwa, jeszcze bardziej zaostrzyło konflikty o wpływy między przedstawicielami Zachodu. Zaczęły narastać negatywne uczucia do obcokrajowców. Ponadto, po podboju Filipin przez Hiszpanię, władcy Japonii stracili wiarę w dobre zamiary Europejczyków. W 1615 r. następca Hideyoshiego, Iemitsu Tokugawa, wypędził wszystkich misjonarzy, obwiniając chrześcijan o knowanie z wrogimi potęgami. Rozkazano krzyżowanie głównych katolickich głosicieli i wyznawców.

Izolacja Japonii

W 1635 r. Iemitsu Tokugawa wydał edykt o całkowitym zamknięciu Japonii. Izolacja miała przede wszystkim na celu ograniczenie wpływów i możliwości bogacenia się daimyō w wyniku handlu z państwami Zachodu. Rozumowanie było bardzo proste – zachodnie wpływy mogły być przecież wykorzystane przez przeciwników rodu Tokugawa do wywołania niepokojów społecznych. Izolacja oznaczała więc kontrolę.

Wszyscy cudzoziemcy zostali wydaleni z Japonii, a Japończykom, pod karą śmierci, zakazano opuszczania kraju. Jedynie Holendrzy mogli utrzymywać faktorie na wyspie Dejima w pobliżu Nagasaki. (W owym okresie Japonia miała dobrze rozwiniętą sieć powiązań handlowych z krajami Europy i Azji. Liczne grono Japończyków trudniących się handlem – ponad 100 tysięcy – żyło na stałe w państwach Azji Południowo-Wschodniej). Wydano także zakaz budowania statków dalekomorskich. Zakazano wwożenia wszelkich pism i obrazów związanych z chrześcijaństwem. W następnym stuleciu zakaz sprowadzania zachodnich książek uchylono (pod warunkiem, że nie dotyczyły one chrześcijaństwa).

Jedynie Holendrzy

Iemitsu dał pozwolenie handlu z Japonią tylko jednemu holenderskiemu statkowi w ciągu roku. Każdego roku przypływało do Japonii około 26 łodzi chińskich i zaledwie jedna łódź holenderska. Przed zejściem na ląd załoga musiała przejść przez molo wyłożone fumi-e. Fumi-e (dosłowinie „obrazy do deptania”) były podobiznami Jezusa lub Maryi, które władze shogunatu kazały deptać i profanować osobom podejrzanym o wyznawanie chrześcijaństwa w celu wykazania, iż nie są oni członkami „zakazanej religii”. Holendrzy, jako protestanci, nie wahali się deptać wizerunków Matki Boskiej, co miało świadczyć o tym, iż nie są chrześcijanami.

Fumi-e były zwykle wykonane z miedzi, brązu, drewna lub wyrzeźbione w kamieniu, a także malowane. Tych, którzy odmawiali ich zdeptania, uważano za chrześcijan i wydawano na śmierć lub tortury.

Prześladowania chrześcijan

W obawie przed ekspansją chrześcijaństwa Iemitsu zaoferował hojne nagrody dla każdego, kto mógłby dostarczyć informacji o duchownych i ich zwolennikach, którzy potajemnie praktykowali i rozprzestrzeniali nielegalną religię. W 1637 r. w Shimabarze niedaleko Nagasaki wybuchł bunt. Wywołało go 20 tysięcy chłopów – głównie chrześcijan. Choć przyczyną buntu była zła sytuacja materialna chłopów, jednocząca siła chrześcijaństwa niepokoiła shoguna i ostatecznie wszyscy, którzy wzięli udział w buncie, zostali straceni.

Z nadejściem okresu Edo (1603-1868) prześladowania chrześcijan jeszcze bardziej się nasiliły i nabrały masowego i krwawego charakteru. Wprowadzono nadzór policyjny nad rodzinami o korzeniach chrześcijańskich. Chrześcijanie byli wyłapywani i torturami zmuszani do apostazji. Jeżeli nie wyrzekli się wiary, umierali śmiercią męczeńską. Byli między innymi zakopywani lub paleni żywcem, wieszani za nogi, wrzucani do gejzerów i krzyżowani na brzegu morza. Wśród nich był także polski misjonarz, jezuita Wojciech Męczyński, który w przebraniu Chińczyka potajemnie zszedł na japoński ląd. Krótko po przybyciu został odkryty, aresztowany i po przewiezieniu do Nagasaki zmarł w czasie tortur.W ocenie Kościoła katolickiego, liczba przypadków śmierci męczeńskiej w tamtym okresie wyniosła około trzech tysięcy.

Tsurushi

Jedną z najokrutniejszych form tortur tamtego okresu było tsurushi, zwaną torturą jamy. Torturowanego zawieszano za nogi na linie w jamie (często wypełnionej nieczystościami). Jedną rękę przywiązywano do ciała, drugą pozostawiając wolną, by w każdej chwili torturowany mógł dać znak, że jest gotów wyrzec się wiary (jap. korobu, „upaść, odstąpić”). Przyczyną śmierci w skutek tsurushi było często zbyt duże ciśnienie lub krwawienie śródczaszkowe, dlatego istniała praktyka nacinania skóry czaszki w okolicach uszu bądź na czole, aby pozwolić na spadek ciśnienia krwi w głowie. Służyło to oczywiście przedłużaniu cierpienia. Niekiedy ofiary tonęły w jamie wypełniającej się wodą po ulewnych deszczach. Niektóre opisy tortur Wojciecha Męczyńskiego wskazują, że był on również poddany tsurushi.

Księży najczęściej prowadzono do jaskini i wieszano głową do dołu, nacinając głowę za uszami, aby nie umarli, a cierpieli. Oczywiście, wszystko to miało na celu wymuszenie wyrzeczenia się wiary w Boga (korobu), odstąpienia. Co ważne, Japończycy nie wnikali, czy w sercu ktoś czuje się chrześcijaninem, chodziło im o zaparcie się i wyparcie tego, co związanie z rytuałem, obrządkiem, zewnętrzną stroną wiary. Każdy ksiądz, który odstąpił od wiary chrześcijańskiej, otrzymywał (jako swoisty „chrzest”) nowe imię i nazwisko po zmarłym Japończyku oraz… żonę i dzieci, jeśli zmarły był żonaty i posiadał dzieci.

(Luiza Stachura, Owarinai Yume)

Ukryci chrześcijanie

Prześladowania zmusiły chrześcijan do zejścia do podziemia. Duchowni chrześcijańscy, którzy mimo prześladowań pozostali w Japonii, głosili swoją naukę chodząc, przeważnie nocą, od domu do domu. Na Kyushu zaczęły powstawać gminy ukrytych chrześcijan (kakure-kirishitan). Pozbawione właściwej opieki duchowej gminy ukrytych chrześcijan były zmuszone do maskowania swojego wyznania wiarą w shintō lub buddyzm. Po jakimś czasie wyznawane przez nie chrześcijaństwo stało się eklektycznym zlepkiem, najbliższym pierwotnej religii shintō.

Niektóre gminy przetrwały ponad 200 lat, do czasu, kiedy zakazy dotyczące chrześcijan rozluźniono i cofnięto pod wpływem nacisków państw Zachodnich. Chrześcijanie wyszli z ukrycia i doczekali się tolerancji religijnej. Po otwarciu Japonii na świat w XIX w. zaczął się drugi okres ewangelizacji Japonii. Większość członków wspólnoty przyłączyła się ponownie do Kościoła rzymskokatolickiego. Jednak niektóre gminy ukrytych chrześcijan, w skutek braku kontaktu z duszpasterzami, tak bardzo odeszły od pierwotnych nauczań, że po ponownym zetknięciu się z chrześcijaństwem postanowiły dalej praktykować swoje tradycje i utworzyły niezależną wspólnotę. Nazywają się hanare-kirishitan (chrześcijanie oddzieleni).

Chrześcijanie oddzieleni

Wyznanie hanare-kirishitan cechuje charakterystyczny dla Japończyków synkretyzm religijny (chrześcijaństwa, buddyzmu i shintō), politeizm, a także kult przodków i kult męczenników za wiarę. Z chrześcijańskich sakramentów uznają tylko chrzest. Stanowią społeczność zamkniętą, w której wiarę dziedziczy się z pokolenia na pokolenie.

W 2003 r. liczba wyznawców oddzielonego chrześcijaństwa wahała się między jednym a półtora tysiąca wiernych. Były to głównie osoby w podeszłym wieku. Ze względu na brak zainteresowania młodego pokolenia, chrzty zostały wstrzymane. Zapewne za kilka lat odejdą ostatni wyznawcy tej religii i historia prześladowanych w Japonii chrześcijan zamknie swoją księgę.

Epilog

Opisana przeze mnie historia jest tylko fragmentem dziejów chrześcijan w Japonii. Po okresie ponownego otwarcia nastąpiły kolejne prześladowania chrześcijan w czasie rozwoju japońskiego nacjonalizmu na początku XX w. Kolejne misje, tworzone m.in. w latach 30. ubiegłego wieku, były zasługą m.in. polskich franciszkanów z Niepokalanowa – Maksymiliana Kolbe i Zenona Żebrowskiego (Brata Zeno).

Tutaj się wszystko zaczęło

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ukryci Chrześcijanie 32.750286, 129.877667 Ukryci Chrześcijanie

 

Wprowadzenie do filmu „Milczenie” jest częścią serii wpisów poświęconych Epoce Edo. Całość cyklu jest luźno związana z wystawą Muzeum Narodowego w Warszawie Podróż do Edo (25 lutego – 7 maja 2017).

P.S. Żeby mieć pewność, że nie umieszczę w treści żadnego spoileru, tekst napisałam przed pooglądaniem filmu. Możliwe, że zostanie uzupełniony po seansie.

Znajomi wybierają się na „Milczenie”?
Podeślij im koniecznie!

15 Comments

  1. Proszę, dzięki wpisowi poznałam ciekawy fragment dotyczący wierzeń, cierpień i prześladowań. A opisy tortur przyprawiają mnie o tortury psychiczne. Poza tym nie wiedziałam, że ojciec Kolbe był w Japonii.
    Serdeczności i pozdrowienia

    • Dlatego trochę obawiam się filmu. Mam nadzieję, że autor „z wyczuciem” pokazał sceny tortur, pozostawiając je trochę wyobraźni widza. Inaczej pewnie będę musiała siedzieć w kinie patrząc na ścianę. Kiedyś zdarzyło mi się po prostu wyjść z sali kinowej. Recenzenci chwalą reżysera za umiejętne podjęcie tematu, więc mam nadzieję, że to nie będzie konieczne.

  2. Właśnie kupiłem książkę „Milczenie” i jakoś nie wiedzieć czemu – boję się za nią zabrać. Nie lubię takich ciężkich klimatów.

    • Cóż, jeśli życie ma mieć pełne spektrum barw, to i te ciemniejsze są w nim niezbędne. Ciężkie tematy często skłaniają do głębszej refleksji, te lekkie są tylko przyjemne 🙂

  3. Fajnie, że to napisałaś. A najlepsze, że opisałaś to bez antyklerykalnych emocji, które w kilku recenzjach i blogach przysłaniają treści historyczne, uwydatniając poglądy autora.
    Chrześcijaństwo w Japonii, to trudny temat. Cieszę się, że powstał ten film i czekam tylko na okazję, by go zobaczyć. Choć trochę się boję, że wyjdę z kina zbyt wiele myśląc…

    • O, nie trafiłam jeszcze chyba na takie komentarze, ale też za dużo ich nie czytałam. Chrześcijaństwo to w ogóle trudny temat, nie tylko w Japonii. Czasem wydaje mi się, że w Polsce jeszcze trudniejszy, bo bardzo emocjonalny. I podzielam Twoją obawę, że wyjdę z kina zbyt wiele myśląc. Znajoma zaraz po sensie wręcz rzuciła się na książkę, szukając w niej odpowiedzi, których nie udało się pokazać w filmie. Podobno książka pomogła. Natomiast i autor książki i autor filmu byli pełni pytań i rozterek, więc widz nie ma raczej szans wyjść z tego pojedynku niewzruszony.
      Daj znać jakie będą Twoje wrażenia po filmie.

  4. Małgosia Ślesińska says

    super tekst… ale w sumie jpończycy nie robili nic innego jak chrześcijanie w trkacie wypraw krzyżowych – takie moje osobiste wrażenie…
    z drugiej strony nie rozumiem po co się pchać gdzie nas nie chcą?

  5. Z wielką przyjemnością czytałam ten wpis o chrześcijaństwie w Japonii i nieziemsko podoba mi się Twój blog. Japonia to moje największe wycieczkowe marzenie. Baaa… jeżeli bym mogła, to chętnie bym tam zamieszkała. Muszę poczytać inne ciekawostki. Nie wiedziałam, że tak właśnie wyglądała historia chrześcijaństwa w Japonii.

    • Dziękuję! Niezwykle miło mi to czytać. Z przeprowadzką byłabym ostrożna, ze względu na bardzo duże różnice kulturowe. Natomiast turystycznie bardzo polecam!

  6. Karol Saber Głóg says

    Film obejrzałem bez żadnej znajomości kontekstu historycznego jak również książki, na szczęście film wytłumaczył go na tyle, że dało się go zrozumieć w tym podstawowym znaczeniu. Co do samego filmu to w mojej opinii jest naprawdę dobry i wart zobaczenia, przy okazji naprawdę powoduję zainteresowanie tematem *w moim wypadku na przykład ^^*

  7. Kinga Bielejec says

    Słyszałam, że to bardzo dobry film, także chętnie obejrzę.

  8. Pingback: Japońskie inspiracje na wiosnę 2017 | Blog o Japonii

Dodaj komentarz