Gifu zapiski codzienne zwiedzanie

Shirakawa-go. Zimowe historie z wioski Białej Rzeki

Shirakawa-go wioska białej rzeki

O Shirakawa-go słyszał każdy, kto kiedykolwiek interesował się architekturą Japonii. Wraz z pobliską miejscowością Gokayama i kilkoma innymi okolicznymi wioskami, Shirakawa-go jest jedynym miejscem na świecie, gdzie wytworzył się unikalny styl architektoniczny gassho-zukuri. Wszystko, jak zwykle, za sprawą specyficznego klimatu, który w tym przypadku jest zasługą gór.

Shirakawa-go – wioska Białej Rzeki

Wioska Shirakawa 白川郷 ( 白 = biała, 川 = rzeka, 郷 = wioska) położona jest w Alpach Północnych, które wraz z dwoma innymi pasmami górskimi tworzą Alpy Japońskie. Ze względu na góry, zimy tu – w przeciwieństwie do Tokio – są długie i surowe. Przysypany śniegiem krajobraz tego żywego skansenu jest jednym z klasycznych obrazków, które znajdują się w prawie każdej broszurce turystycznej z Japonii. Od późnej jesieni japońskie organizacje turystyczne i biura podróży prześcigają się w publikowaniu coraz piękniejszych zdjęć śnieżnej wioski. Shirakawa-go ma swój specjalny kanał na Instagramie, a także całodobową kamerkę online, na której można podglądać wioskę na żywo. Nic więc dziwnego, że i ja chciałam choć raz zobaczyć Shirakawa-go w zimowej odsłonie.

Shirakawa-go
Na mostku prowadzącym do głównej części wioski Shirakawa-go

Widoki i punkty widokowe

Pierwszy widok po przekroczeniu mostka i pisk radości: udało się! Dotarłam tu! 🙂

Shirakawa-go
Jeden z najsłynniejszych widoków Shirakawa-go

Shirakawa-go

Wprawdzie pod koniec lutego okazało się, że na miejscu już nie ma tyle śniegu, ile sobie wymarzyłam, ale i tak wyjazd zaliczyłam jako w 100% udany 🙂

Ustawione przy drodze tyczki przypominają ile śniegu spada w Shirakawa-go każdej zimy
(tyczki służą do odnajdywania i wyznaczania drogi, kiedy całkowicie ją zasypie)

Lokalne domy też zdają się być dobrze przygotowane na wysokie śniegi!

Shirakawa-go
Shirakawa-go
Shirakawa-go
Shirakawa-go

Shirakawa-go
Długie sople zwisające z ryżowej strzechy
Shirakawa-go Shiroyama
Najsłynniejszy widok wioski z punktu widokowego Shiroyama (Biała Góra)
Shirakawa-go Shiroyama
10-krotne zbliżenie z punktu widokowego na Shiroyama

Ponieważ wyjazd do Shirakawa-go był dla mnie niezwykle ważny (znajdował się na mojej liście marzeń pod nr 37 😉 ), było to jedno z tych miejsc, w których swoje wrażenia spisywałam na bieżąco w notatniku. Dlatego dziś, wyjątkowo, nie będzie mądrzenia się o kulturze, tradycjach, mitologii, architekturze i o wszystkich innych rzeczach, o których zazwyczaj ględzę na blogu. Oczywiście to nie oznacza, że nie pisnę słowem o słynnych domach bez gwoździ, albo o tym, że tylko najstarszy syn miał prawo ożenić się i wyprowadzić z domu. O tym będzie po prostu innym razem 😉

Shirakawa-go
Selfie w wypukłym lustrze drogowym – zdjęcie obowiązkowe! 😉

Cedrowy las

Mówi się, że Shirakawa-go jest bardzo turystycznym i komercyjnym miejscem. To prawda. Ale z drugiej strony nie ma co się dziwić, w końcu jest na światowej liście dziedzictwa UNESCO. Głupotą byłoby zmarnować taki potencjał. Turystów jest dużo, bardzo dużo, zwłaszcza z Azji Południowo-Wschodniej. Ci, jak zawsze, robią strasznie dużo hałasu. Po pierwsze są głośni z natury, po drugie – część z nich chyba pierwszy raz w życiu widzi śnieg. Ale wystarczy odejść kawałek dalej, by znaleźć się w zaśnieżonym lesie pełnym starych cedrów.

Śnieg jest głęboki do połowy uda (sprawdziłam), ale jak się idzie wystarczająco szybkim tempem, to buty zapadają się tylko do jednej trzeciej. Dobrze, że takie niezapadające chodzenie ćwiczyłam w Bieszczadach całe dzieciństwo. To, co jest niesamowite na takiej krótkiej, zimowej wyciecze do lasu, to jego zapach. Ciągle żałuję, że nie potrafimy jeszcze utrwalać zapachów tak, jak utrwalamy obrazy na zdjęciach. Szkoda, fajnie by było móc wysłać komuś „w zapachowej pocztówce” trochę zimowego aromatu cedrowego lasu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Do chodzenia po śniegu i nie zapadania się idealne byłyby rakiety śnieżne.
Może takie, jak tu po lewej (za 5400 jenów) by wystarczyły 😉

Ryż i Ryba

Dobrze jest mieć siostrę o tak nietypowym nazwisku jak… Ryba. Ryby w Japonii każdy zna i ceni – w końcu razem z ryżem towarzyszą Japończykom od samego początku ich cywilizacji. Tak więc fakt, że moja siostra nazywa się „Ryba” często staje się dość wygodnym początkiem rozmowy. Wystarczy wejść do sklepu, upatrzyć sobie jakieś rybie rękodzieło i pokazując sprzedawcy powiedzieć, że „właściwie to nie dla mnie, tylko dla starszej siostry. Bo starsza siostra nazywa się „Ryba”, co w języku polskim oznacza sakana (jap. ryba)”. Na początku trochę mi nie wychodziło, bo w moim koślawym japońskim brzmiało to tak, jakby moja siostra miała „Ryba” na imię, co budziło powszechne zdziwienie i kiwanie głową z pobłażliwością (ech, te prymitywne narody zachodnich peryferii). Na szczęście po jakimś czasie udoskonaliłam moją gadkę zagajając, że „znaczenie imienia (choć właściwie to przecież nazwiska, ale już trudno…) mojej siostry to ryba”.

Shirakawa-go
Lokalne rękodzieło – kolorowe sakany (ryby) na sznurku 😉

W kraju, w którym po pierwsze ryba jest bliska sercu każdego mieszkańca, a po drugie – wiele osób ma w nazwisku „pole ryżu”*, jeszcze się nie zdarzyło, by koś na tak dziwną i w zasadzie powiedzianą zupełnie od czapy wiadomość, nie zareagował przypływem serdeczności. I tak było tym razem. Kupiłam rybę, wyszłam, zjadłam małe co nieco, a gdy wróciłam się po jeszcze jedną pamiątkę dostałam w prezencie dwa małe, ozdobne ręczniczki, których Japonki używają do wycierania rąk (w toaletach rzadko jest papier do rąk lub suszarki) z wyraźnym zaznaczeniem, że „jeden dla mnie, drugi dla starszej siostry” 😉

Shirakawa-go
Lokalna muzyka, notatnik, ryba dla siostry, zielona herbata i Xperia. Czego chcieć więcej? 😉

* Pole ryżu (田) występuje w takich nazwiskach jak np. Tanaka 田中 (środek pola ryżu), Yamada 山田 (górskie pole ryżu), Honda 本田 (początek pola), Maeda 前田 (przedpole), Ueda 上田 (nad polem ryżu), Yoshida 吉田 (dobre, szczęśliwe pole ryżu)…

Ryż i paprotki

Piszę do Was na kartce w jednej z restauracji w Shirakawa-go, zajadając się ryżem z paprotkami, patykami i dziwnymi grzybami. Takie, rzekłoby się leśne risotto, które dostałam od pani kelnerki zupełnie przez przypadek, bo… pomyliła zamówienia. Ale dobra moja – było pyszne. Patrząc na zdjęcie w menu danie raczej czekałoby na jakiegoś konesera lokalnej kuchni, a teraz przynajmniej wiem, że mogę  je Wam śmiało polecić. Co więcej – sama chętnie znów je zamówię, jeśli kiedyś wrócę w te strony.

Shirakawa-go
W oczekiwaniu na leśne risotto
Shirakawa-go jedzenie
Leśne risotto

Innym, raczej już mniej lokalnym, a powszechnym chyba w całej Japonii przysmakiem są pieczone na patyku placki ryżowe, bardzo często obtoczone specjalną polewą miso-orzechową (miso – sfermentowana soja). Pycha. Ich cena waha się od 120 do 350 jenów za sztukę, zazwyczaj oscylując w okolicy 300 jenów w miejscach turystycznych. Oczywiście nie mogłam odmówić sobie tego przysmaku! Jakieś siedzące na ławce przed sklepem starsze panie zaprosiły mnie, bym się do nich dosiadła. Po krótkiej rozmowie okazało się, że również przyjechały z Tokio. Co więcej, mieszkały 15 minut ode mnie – były z Toyosu, gdzie znajduje się ostatnia stacja mojej kolejki Yurikamome. Świat mały.

 Śnieg jak jedwab

Obecnie turystyka stanowi główne źródło utrzymania wszystkich mieszkańców Shirakawa-go, a także, śmiało można powiedzieć, wszystkich innych miejscowości w promieniu 50 kilometrów od wioski. Myślę, że to zupełnie jak ze współczesną Wenecją – tu również „kiedyś było inaczej”. W krótkie, górskie lato mieszkający w wielopokoleniowych rodzinach mieszkańcy Shirakawa-go musieli zatroszczyć się o jedzenie i opał na zimę, a także, jeśli była taka potrzeba, naprawić słomiany dach. Zimą za to trudnili się hodowlą jedwabników. W długie, mroźne wieczory, kiedy wioskę przykrywała 4-metrowa śnieżna pierzyna, lokalne kobiety przędły jedwabne nitki. Dziś jednak, kiedy do Shirakawa-go prowadzi dobra, przejezdna cały rok droga, po tutejszych jedwabnikach zostały jedynie ekspozycje w muzeach i drogie pamiątki w ekskluzywnych sklepach w Hida-Takayama.

Hodowla jedwabników w Shirakawa-go

Dom ekscentrycznej artystki z centrum wioski i papryczkach chilli na straganie jej męża. Nie sądziłam, że wracając uda mi się zobaczyć właścicielkę w swojej pracowni. A jednak! 🙂

Nie wiem, czy papryczki są lokalne, ale na pewno pomagają przetrwać mroźne zimy 😉


Lubisz czytać o Japonii?

Możesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na swój e-mail. To bardzo wygodne - polecam 🙂

Celowo nie pisałam dziś dużo o samym Shirakawa-go, ponieważ jest to jedno z kilku miejsc w Japonii, które udało mi się odwiedzić zimą i latem. A latem (musicie mi uwierzyć) Shirakawa-go jest znacznie piękniejsze! Dlatego latem opowiem Wam o charakterystycznej architekturze tej górskiej wioski, o jej mieszkańcach i ich obyczajach. A jeśli nie chcecie przegapić nowych wpisów, zasubskrybujcie blog już teraz!

Gdzie leży Shirakawa-go?

ładowanie mapy - proszę czekać...

Zimowe Shirakawa-go 36.256076, 136.906180 Shirakawa-go. Zimowe historie z wioski Białej Rzeki

Nie bądź sknera,
podziel się z innymi!

About

Z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. // Just a small town girl who always dreamed of travels and faraway places... Now Warsaw-based international relations analyst, travel blogger & folklore enthusiast, who cherishes nature, simple life & Irish traditional music. Japanophile. Addicted to haribo jellies & …red lipstick.

  1. Czekam na drugi wpis – ten z wakacji ^^
    P.S. fajne te ryżowe nazwiska!

  2. Piękny dla oczu i ciekawy wpis o śnieżnej wiosce. Japonia jak zwykle kryje tyle tajemnic. Ja dopiero teraz odkrywam tę niezwykłą Japonię, a nie z folderów.
    Serdeczności zasyłam

    • Dziękuję Ultro za miły komentarz 🙂 Będę się starać pokazać Japonię najlepiej jak potrafię 🙂
      Dobrej niedzieli!

  3. Kocham zapach cedrowego lasu. Szkoda, że nie da się go nagrać…

    • To jeden z zapachów (obok gazowych grzejników), który bardzo mocno kojarzy mi się z Japonią.

  4. Zdjęcia magiczne a opis, zachęcający do podróży. Obrazy tak nietypowe jak na klasyczną Japonię, że aż trudno uwierzyć. Z jednej strony domki pokryte strzechą, obok pole, wyglądające jak zamarznięte pole ryżowe. Czy to dzieje się na prawdę 😉 Pięknie.

    • Dzięki Mikołaj! Tak, to zamarznięte „ryżowisko” 🙂 Gdy wróciłam do Shirakawa-go latem było pokryte pięknym łanem ryżu 🙂

  5. Japonię jest magiczna. Po tym wpisie coraz bardziej przekonuję. Lubię zimę więc te śnieżne widoki wcale mnie nie odstraszają 🙂

  6. Cedrowy las zimą! Chciałabym poczuć ten zapach

    • Jest jeden sposób, by go „przechować” – u lokalnych rzeźbiarzy można czasem kupić małe kawałeczki drewna, które pięknie pachną przez kilka miesięcy 🙂

Dodaj komentarz

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij