Honshu Tokio zwiedzanie

Wycieczka jednodniowa z Tokio na górę Takao

takao

Wycieczka jednodniowa na Takao-san to popularna rozrywka wśród Tokijczyków pragnących choć na chwilę uciec z miasta. Choć górę Takao warto odwiedzić w każdej porze roku, szczególnie piękna jest wiosną, w czasie kwitnienia drzew oraz późną jesienią, kiedy tutejsze klony przybierają intensywną, czerwoną barwę.

Zdarzyło mi się odwiedzić górę Takao-san dwukrotnie – pierwszy raz na przełomie listopada i grudnia, drugi – pod koniec kwietnia. Oba wyjazdy uznaję za bardzo udane. Dziś zapraszam Was na relację z jesiennego wypadu.

takao-4

Listopadowa Takao-san

Wstałam zdecydowanie za późno na jakiekolwiek zwiedzanie. Moje zajęcia na uczelni były tego dnia odwołane, a ja zamierzałam cały dzień poświęcić na pisanie prac zaliczeniowych (czas do oddania – mniej niż 48 godzin, sztuk do oddania ponad 6…), więc zdawało mi się, że nic wielkiego się nie stało. Nic, póki nie odsłoniłam okna. Spodziewałam się deszczu, gdyż padało przez ostatnie kilka dni. W paskudną pogodę nie mam dylematu co powinnam robić, po prostu siadam do nauki. Niestety, gdy za oknem słońce, moje wewnętrzne rozterki trwają zazwyczaj bardzo krótko…

takao
Świątynia w jesiennych barwach

Dzięki Ci Boże, że porzuciłam myśl o zaszyciu się w domu. Gdybym późnej odkryła, z czego mogłam nieopatrznie i dobrowolnie zrezygnować, zapewne utopiłabym się we własnych łzach.

takao
U podnóża góry

Na miejsce dotarłam dość późno – o 14.00. W Japonii robi się teraz ciemno przed 17.00, postanowiłam więc zaoszczędzić trochę czasu i część drogi przebyć na wyciągu krzesełkowym. Wszystko było pięknie, nakręciłam Wam kilka ciekawych widoków i miałam przednią radochę, póki byłam zajęta aparatem. Niestety droga w górę trochę się ciągnęła i w pewnym momencie odkładając go do plecaka spojrzałam w dół. Wspominałam już, że mam okropny lęk wysokości? 😉

takao
Kolejka zabierze nas w połowę wysokości góry

Wyciąg krzesełkowy, który wybrałam

Japończycy w górach

Udało się zasiąść. Na górnej stacji dziki tłum ludzi czekał już na kolejkę powrotną.
Zauważyłam dziwną prawidłowość: osoby starsze były wyekwipowane jak na kilkudniowy survival w Alpy (te europejskie, nie japońskie; bo wiecie, że istnieją Alpy Japońskie, prawda?), z prowiantem jak dla całej drużyny harcerskiej. Młodsi wyglądali za to jakby dopiero wyszli z centrum handlowego. Ale może to i słusznie – przy około 10 zdjęć selfie na minutę lepiej się wcześniej dobrze przygotować.

takao
Dziarski dziadeczek w pełnym rynsztunku
takao
Młodzież szorująca buty przed wejściem na stację. Szczotki i woda są ogólnodostępne 

No i zaskoczyły mnie psy. Nie, żebym nigdy nie widziała psa w górach, ale wiecie, to są japońskie psy. Noszą skarpetki i w 90% przypadków nie brudzą sobie łapek, bo jeżdżą w wózkach lub są noszone przez właścicieli „pod sercem” – w nosidełkach. A teraz te wszystkie podtokijskie psy szły. Na smyczy. Tylko w wymyślnych kurteczkach z dzwoneczkami. Ale jednak szły! Więc potrafią? 🙂

Świątynia Yakuo-in

W połowie drogi na szczyt znajduje się duży kompleks świątynny. Ze względu na bliskość zarówno ostatniej stacji kolejki liniowej, jak i wyciągu krzesełkowego, cały teren świątyni był po prostu zalany ludźmi. Nawet nie chcę myśleć, co tam się dzieje w czasie festiwali. W tym tłumie kompletnie nikt nie zwracał na mnie uwagi. Mogłam więc spokojnie przyglądać się różnym obyczajom świątynnym. Nie wszystkie znam, więc zanim o nich napiszę, musicie uzbroić się w odrobinę cierpliwości.

Takao
Plan świątyni Yakuo-in
takao
Na terenie świątyni Yakuo-in
takao
Na terenie świątyni Yakuo-in
takao-31
Tengu – główne bóstwa światyni

Przyświątynne aktywności – sprzedaż nowych amuletów i zbieranie zeszłorocznych amuletów do spalenia

Po wydostaniu się z terenu świątyni okazało się, że na dalszą drogę na szczyt decyduje się nie więcej niż jakieś 20% piechurów (tu już nie ma kolejki linowej, choć ścieżka jest wybetonowana do samego końca). Widoków specjalnie nie ma, bo wokół rośnie prawie bieszczadzki las, a na szczycie wita nas pełna infrastruktura – toalety, bary, WiFi…

takao-6
Drogowskaz na początku szlaku

Jizō, Inari i inne kami napotkane po drodze

takao-23

takao
Na dalszą drogę na szczyt decyduje się nie więcej niż jakieś 20% piechurów

Na szczycie Takao-san

Kawałek dalej, w zakątku pod czerwonymi klonami, znalazłam drewnianą wiatę ze stolikiem. Nareszcie jak w domu! – pomyślałam i spokojnie rozłożyłam się ze swoim tradycyjnym posiłkiem na szczycie (nawet jeśli szczyt ma zaledwie 599 metrów, tradycji należy dochować).

takao
Na szczycie Takao-san

Naprzeciw siedział swojski dziadek w koszuli w kratę i wsuwał przygotowane wcześniej ōbento, zapijając czymś z termosu. Pomyślałam, że jak ja się nie odezwę pierwsza, to on tego na bank nie zrobi. Połamałam więc moją czekoladę i przesuwając ją w stronę środka stołu zaprosiłam go do poczęstunku. W tej samej chwili moją głowę przebiegła myśl: cholera, przecież on je jakiś ryż z piklami, ta czekolada mu do niczego nie pasuje. Biedny dziadek, przecież musi ją wziąć, inaczej sprawiłby mi przykrość, a to na pewno nie leży w jego obyczajach… No i zjadł. Ha! Jako człowiek, który potrafi zjeść marynowanego śledzia z bitą śmietaną, byłam z niego naprawdę dumna 🙂

takao
Biedny dziadek napastowany przeze mnie czekoladą…

Chwilę późnej dziadek się odezwał. Tam jest góra Fuji, widzisz? Tam pod słońce. Za niedługo będzie zachód, ale musimy poczekać jeszcze chwilę. Gdy wieje wiatr śnieg unosi się na jej zboczach. Mamy na to specjalne słowo (oczywiście zapomniałam jakie… Całą drogę w dół powtarzałam je sobie w głowie i teraz zniknęło). Pewnie to nic specjalnego – pomyślałam, bo przecież wiatr często wzbudza tumany śniegu w górach – to dość normalne. No, ale jak góra jest wulkanem i do tego uważanym w danej kulturze za święty, to wszystko nabiera innego, mistycznego wręcz znaczenia. Niemniej widok był oczarowujący. Zobaczcie sami:

takao
Widok na Fuji-san ze szczytu góry Takao o zachodzie słońca

Droga w dół

Zostawiwszy śnieżnego dziadka uznałam, że czas ruszać. Za jakieś pół godziny miało się zacząć ściemniać. Generalnie na szczyt góry Takao prowadzi 7 ścieżek: sześć o nazwach odpowiednio 1, 2, 3, 4, 5, 6 i siódma, tzw. lisia ścieżka. Nie muszę Wam chyba mówić, która z nich wydała mi się najbardziej atrakcyjna ;). Stojąc na rozdrożu długo wahałam się, w którą stronę pójść, aż w końcu, zupełnie niespodziewanie wygrał zdrowy rozsądek (czym byłam doprawdy zaskoczona). Zeszłam w stronę najbardziej uczęszczanej ścieżki nr 1, czyli tej, którą przyszłam. Jakże to wszystko wyglądało teraz inaczej!

takao
Schodząc z Takao-san. Na horyzoncie – Tokio

Świątynia była już zamknięta. Sklepikarze i właściciele kramów wszelakich zakończyli działalność. Nawet mały lisi chrom znajdujący się przy schodach zamknął na wiernych swoje oblicze. Ktoś zamiatał, małe grupki piechurów szykowały się do zejścia na podnóże góry.

Gdy schodziłam zrobiło się zupełnie ciemno, zapanowała jakaś taka magiczna atmosfera (dla niej warto wrócić tam letnią nocą w większym towarzystwie, na pewno będzie słychać cykady…).

Niektórzy, ci bardziej roztropni, mieli ze sobą latarki. Co jakiś czas mijał nas samochód z ludźmi pracującymi na górze, którzy po dniu pracy wracali do domów. Niektóre zakręty były tak ostre, że niemożliwe było skręcenie w normalnym promieniu skrętu kół pojazdu. Z tego powodu dokładnie na łuku znajdował się mały placyk, gdzie można było zawrócić (na 3, jak na egzaminie 😉 ) i wcelować w tą drugą, niższą ścieżkę.

takao
Powrót po zmroku

Powrót

U podnóża góry biznes jeszcze się kręcił – zmęczeni, głodni ludzie cały czas wracali. Przede mną były jeszcze 2 godziny w pociągu, zanim dotarłam na moje pustkowie trwogi zwane Odaibą, dlatego na drogę kupiłam sobie małą pamiątkę (do jedzenia oczywiście; mój bagaż powrotny do Polski ma limit wagi, ja – nie 😉 ) – „chyba pierniki” w kształcie liści klonu; suma summarum w końcu ich nie zjadłam – powędrowały jako omiyage w czasie wizyty u potomków rodu Maeda, ale o tym już w innej historii…

takao
Przyświątynne przysmaki
takao-27
Słodycze z pieczonych kasztanów – co roku jesienny hit sezonu
takao
Turystki

Ośrodek kultu Ctuluh został zlokalizowany…

takao
Jeden z punktów widokowych na trasie na szczyt – w tle Tokio
takao
Widok na Tokio – zbliżenie
takao
Tokio z góry Takao – po lewej wieża Sky Tree (21x zoom)

Garść przydatnych informacji

Kiedy wybrać się na Takao-san?

Odpowiem, kiedy się nie wybierać: w weekend oraz święta wszelakie. Jeśli uważacie taką wycieczkę za świetny pomysł, miejcie na uwadze, że jedna czwarta Tokio (ta, która nie pojechała do Nikko, Kamakury i Hakone) też na to wpadnie. Najwięcej osób odwiedza Takao w czasie Złotego Tygodnia, Nowego Roku oraz jesienią, gdy klony przybierają czerwoną barwę.

takao
Turyści na Takao-san
takao
Tłumy turystów w świątyni
Jak się tam dostać?

Jeśli rozumu Ci nie brakuje, ale jesteś studentem (pracownikiem/na placówce/”przy mężu”/”przy żonie” itp.) i nie przysługuje Ci JR Pass, na stacji Shinjuku znajdź wejście do Keio Railways (uwaga: to nie JR). Ze stacji Shinjuku co 20 minut odjeżdża semi-limited express do stacji Takaosanguchi (podnóże/wejście na górę Takao). Podróż trwa około 50 minut i kosztuje niecałe 400 jenów.

takao
Stacja początkowa: Keio Line na Shinjuku

Jeśli jesteś rozsądnym człowiekiem i przed wyjazdem zainwestowałeś w JR Pass, warto je wykorzystać. Wtedy na stacji Shinjuku wybieramy linię JR Chuo do stacji Takao Station (40 minut), gdzie przesiadamy się w linię Keio i przejeżdżamy jedną stację do stacji Takaosanguchi (koszt drugiego przejazdu to 130 jenów, 3 minuty).

ładowanie mapy - proszę czekać...

Takao-san 35.632494, 139.269922 Wycieczka jednodniowa z Tokio na górę Takao

Jak się przygotować?

Zasadniczo wziąć głowę, portfel i naładowany aparat. Od tego zawsze zaczynam. Co więcej? Dobre sportowe lub lekkie trekingowe buty, ale w lecie i sportowe sandały dadzą radę. Na szczycie jest restauracja, WiFi, a na całej trasie znajdują się automaty vendingowe z napojami.

takao
Budki z jedzeniem na trasie na szczyt Takao
Ile kasy zabrać ze sobą?

To oczywiście zależy od tego, co chcecie robić. Wejść i zejść z góry można całkowicie za darmo. Część drogi na szczyt można pokonać kolejką linową lub wyciągiem krzesełkowym (500 jenów w jedną stronę). Po drodze na szczyt znajduje się małpi park (420 jenów). Woda i inne napoje w automatach vendingowych jest nieco droższa niż Tokio (od ok. 160-180 jenów).

W wersji niskobudżetowej interesuje nas jedynie koszt dojazdu i dwóch butelek wody.
W wersji turystycznej do kosztu dojazdu należy doliczyć 2500 jenów (snacki i woda w kombini na dworcu, wyciąg krzesełkowy w jedną stronę, drobna pamiątka).
W wersji full-wypas na wydatki (prócz dojazdu) trzeba zabrać ok.  6000 jenów (wyciąg w dwie strony, pamiątkowe zdjęcie z wyciągu, jedzenie i picie na miejscu, pamiątki, onsen).

takao
Zdjęcia robione turystom w czasie wjazdu na lub zjazdu z góry Takao. Do odebrania na końcowej stacji
Relaks po Takao-san

Jeśli chcecie odpocząć i zrelaksować się w ciepłej wodzie przed powrotem do Tokio, na dworcu kolejowym Keio Takaosan znajduje się onsen Gokurakuyu, czynny codziennie od 8 do 23 (ostatnie wejście o 22). Relaks w nim to jedyne tysiąc jenów, za wyjątkiem Złotego Tygodnia, Nowego Roku i (niestety) czasu momiji, czyli jesieni (cena w tym okresie wzrasta do 1200 jenów).

takao-15
Pozdrowienia z Takao-san 🙂

P.S. Dziękuję Ci tato, że nauczyłeś mnie kochać góry, gdy byłam dzieckiem.

Izabela jesien

Jeśli podoba Ci się ta historia,
podziel się z nią ze znajomymi, którzy interesują się Japonią.
Na pewno znasz kogoś takiego 🙂

About

Z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. // Just a small town girl who always dreamed of travels and faraway places... Now Warsaw-based international relations analyst, travel blogger & folklore enthusiast, who cherishes nature, simple life & Irish traditional music. Japanophile. Addicted to haribo jellies & …red lipstick.

  1. Fajny reportaż 🙂 Powodzenia w odkrywaniu Japonii. Polecam Alpy Japońskie, rejon Kamikochi …byłem jest uroczo, zwłaszcza dla górskich łazików.

    • Dziękuję za rekomendację! W Kamikochi nie byłam, ale wiem, że prefektura Nagano jest bardzo malownicza 🙂

  2. Piękna jesień! Czekam na relację wiosenną z Takao-san 🙂

  3. Kocham dziadków w japońskich górach. Przypomniałaś mi jak bardzo chciałbym teraz spalać kalorie wspinając się z aparatem na jakąś górę.

  4. Ibazelo,
    urzekłaś mnie swoim profesjonalnym mini – reportażem. Całość dopełniają ciekawe zdjęcia. Czuję, jakbym też z Tobą razem szła. Dziękuję.
    Serdeczności.

    • Dziękuję Ultra za to, że jesteś stałym Czytelnikiem 🙂
      To przyjemność pisać dla takich Gości 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie! 🙂

  5. Cudowne zdjęcia :-)! Zawsze mnie fascynowały dziarskie japońskie dziadki – jak oni to robią, że stawy i kości mają w takiej kondycji w tym wieku? Mamy prywatną teorię, że to dlatego, bo Japończycy jedzą ryby z ośćmi i jedzą wapń w najczystszej postaci. Czy to prawda, nie wiem, ale od tego momentu nauczyłam się jeść ości. 😉

    • O nie 😉 Nie wiem czy dałabym radę. W Japonii w prawdzie nigdy ich nie wyciągałam z jedzenia, które już podano mi na stole, ale sama w domu raczej przebieram…. 😉
      Jedna z poznanych „dziarskich babć” z Kyushu twierdziła, że ludzie robią się wątli i chorowici jak śpią w cieple. Sama oczywiście miała jakieś 95 lat i mieszkała w tradycyjnym, nieogrzewanym domu. I oczywiście miała powera jak nastolatka!

  6. Urocza historia z dziadkiem i czekoladą. 🙂 Nie znałam wcześniej tego wzgórza, bo będąc w Tokio skupiałam się na mieście i udałam się tylko raz poza – do Kamakury. Niesamowite widoki i kompleks świątynny. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrzeć i tam.

    • Polecam. Jest to jedna z wycieczek poza utartym szlakiem, a pozwala nie tylko zapoznać się z ciekawymi świątyniami shinto znajdującymi się na górze, ale także z (często zabawnymi z naszego punktu widzenia) obyczajami Japończyków w górach 🙂

Dodaj komentarz

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij