Dlaczego owoce są drogie? Kilka słów o rolnictwie w Japonii

Wymierający japońscy rolnicy, czyli dlaczego owoce w Japoni są horrendalnie drogie?

krótka rozprawka o japońskim rolnictwie

 

Japońskie społeczeństwo się starzeje. Za 25 lat statystyczny mieszkaniec Tokio będzie miał 65 lat, a średnia dochodów w stolicy Japonii spadnie poniżej średniej krajowej.  Razem ze społeczeństwem starzeją się także niektóre gałęzie gospodarki… czasem dość kluczowe.

Jeszcze w latach 60-tych Japonia była w stanie zapewnić sobie 86% rodzimej produkcji owoców. W roku 2012 poziom ten obniżył się do zaledwie 33%. Podobnie rzecz tyczy się warzyw (100% w 1965 roku, obecnie 75%), a nawet ryb i owoców morza (spadek ze 110% do 64%). Jeśli dodamy do tego fakt, że Japonia celowo ogranicza import produktów rolnych z zagranicy, by chronić swój rynek wewnętrzny, to nie ma się co dziwić, że czasem ceny podstawowych (z naszego punktu widzenia) produktów osiągają zawrotne sumy.

Japońskie rolnictwo (4)

1. Struktura wiekowa w japońskim rolnictwie
.

Statystyczny japoński rolnik ma obecnie ponad 70 lat. Z jednej strony to prawda, że długość życia Japończyków jest niewspółmiernie wysoka, z drugiej jednak – co może zrobić na farmie lub polu taki 70-letni dziadek z babcią? Bo niestety raczej efektywnością swojej pracy nie zgrzeszą…

62% Japońskich rolników jest teraz w grupie wiekowej 65+, 28% jest niewiele młodsza – 50-64 lata. Pośród 25-40 latków rolnictwem zajmuje się jedynie 10% społeczeństwa, natomiast poniżej 25 roku życia – niecałe 1% (niektóre źrodła podają, że 0,5%).

Dla porównania, jak ta sytuacja przedstawia się w USA? Tam główną grupę wiekową stanowią osoby w wieku 25-54 lata (47%), a odrobinę starsi – 55-64 zasilają 26% rodzimej produkcji rolnej. W Europie też nie jest źle – dla przykładu główny trzon rolnictwa Francji to osoby w wieku 25-49 lat (51%). Pocieszające jest, że ponad 7% społeczeństwa poniżej 25 roku życia zainteresowane jest rolnictwem (w Wielkiej Brytanii i Niemczech nawet o 2% więcej w tej grupie wiekowej). Być może nie jest więc u nas idealnie, ale na pewno nie jest tak tragicznie, jak w Japonii.

Japońskie rolnictwo (3)

2. Wszyscy chcą do korpo, nikt nie chce być rolnikiem
.

Wiosną, pod koniec trzeciego roku studiów, odbywają się w Japonii rozmowy kwalifikacyjne dla kandydatów do rozmaitych firm i korporacji, a otrzymanie gwarancji zatrudnienia po skończonych studiach jawi się niektórym jak złapanie Boga za nogi (w sumie nie ma się co dziwić, kiedy wyścig szczurów o najlepszą podstawówkę, najlepsze liceum i najlepszy uniwersytet trwa dobre kilkanaście lat). Dostaną ciepłą posadkę, już nie ważne, że będą musieli przez pierwsze pięć lat kserować papiery i obsługiwać ekspres do kawy; w końcu się udało – zostali członkami korporacji = są kimś! No więc nikt nie chce być rolnikiem, bo nikt rozsądny nie chce być nikim. Rok rocznie, po skończeniu uniwersytetu pracę w rolnictwie wybiera jedynie niewielki odsetek (promil?) absolwentów.

Japońskie rolnictwo (1)

3. To się nie opłaca
.

Przyczyną, dla której tak niewielki odsetek osób decyduje się na pracę w rolnictwie  są przede wszystkim nieproporcjonalnie niskie zarobki w stosunku do zarobków „mieszczuchów”. Bo jak jeszcze można przecierpieć bycie społecznym „nikim”, tak jak już nie ma za co ryżu do garnka włożyć, sprawy robią się bardziej skomplikowane. Dodatkowo, jeszcze całkiem do niedawna japońską politykę wobec rolników można było podsumować słowami „radź pan sobie sam” (i nie chodzi tu o brak dobrej cioci Unii Europejskiej z jej wszystkimi dotacjami). Rolnicy nie mieli prawa do tworzenia własnych przedsiębiorstw lub zatrudniania się na etacie. Teraz szczęśliwie sytuacja uległa zmianie i można być owym „etatowym rolnikiem” , co jest pewnym pocieszeniem, ale nadal nie rozwiązuje problemu.

Kyushu no Oshogatsu (18)

Odwrócenie trendu
.

Ostatnio na Japan Times trafił mi się ciekawy artykuł o dwóch młodych dziewczynach (25 i 26 lat), które postanowiły same założyć wspólne gospodarstwo rolne. Tradycyjnie, dla kobiet istnieją tylko dwie drogi do „zostania rolnikiem” – albo trzeba się w rolniczej rodzinie urodzić, albo się… wydać za rolnika. Tymczasem powstaje nowa moda wśród kobiet – ponieważ utrzymanie pracy w korporacji po zamążpójściu bywa sporym wyzwaniem (nie jest to zasadą i często nikt ze zwierzchników nie powie nic wprost… ot, pewnego dnia, niechcący wysunie się kobiecie biurko na korytarz, tak dla przypomnienia, gdyby się ociągała z wypowiedzeniem…), kobiety często poszukują bardziej elastycznej formy zatrudnienia. Taką formę daje właśnie rolnictwo.

Dodatkowo dla tych, którzy chcą spróbować swoich sił w rolnictwie, lokalne samorządy przygotowały specjalny program mieszkaniowy – bardzo tanich lub prawie darmowych mieszkań. No cóż, nie jest to wiele, ale zawsze coś na zachętę.

Japoński rząd ma oczywiście ambitne plany (ale który rząd ich nie ma?) stworzenia wielofunkcyjnych systemów rolniczych.  Są one nawet jednym z szumnych założeń reformy rolnictwa administracji premiera Shinzo Abe (ambitne plany Abe znajdziecie tu, poniżej grafika z tego źródła).

multifunctionality

Czy realizacja tego (śmiałego!) projektu pomoże obniżyć cenę owoców i warzyw? To raczej wątpliwe, bo niestety w warunkach wolnorynkowych niska podaż warunkuje wysokie ceny produktów. Rozwiązaniem (z punktu widzenia konsumentów) byłoby większe otwarcie kraju na handel międzynarodowy, ale niestety zupełnie wykończyłoby to i tak stojące na wątłych nogach japońskie rolnictwo.

Izabela

  1. Justyna Dorochowicz

    I zagadka rozwiązana, a jak to jest z wiśniami…kiedy już przekwitną:)

  2. To jednak u nas nie jest jeszcze tak źle. Pocieszające i przerażające jednocześnie.
    Pamiętam jak straszne drogie były owoce w Tokyo, jedynie w galaretkach co jadłyśmy na śniadanie dało się znaleźć tanie całe owoce. Pyszne były te galaretki 😉
    Iza, a maja swoją wersję „rolnik szuka żony”? Pewnie też mają z tym problem.

    • No tak, na pewno nie jest łatwo, szczerze mówiąc – nie wiem 😉
      P.S. Aniu, planujesz coś? 😉 😉

  3. Pingback: 10 najlepszych zdjęć października - Blog z podróży do Japonii

  4. Podobną sytuację zaczynam obserwować w Polsce. Rolnikom nie opłaca się produkcja rolna, więc zaczynają zalesiać (dotacje unijne) albo zasadzą ziemniaki, a tak naprawdę zajmują się czymś innym. Mąż jednej z zaprzyjaźnionych rolniczek zatrudniony jest jako kierowca tira i sprowadza z Europy…warzywa. We wsiach, które znam, nie uświadczy się krów, świń, kur itp.Tu nie kupi się ekologicznego jajka ani ekologicznych warzyw. Smutne. Rolnicy nie mają swoich profesjonalnych programów, chyba że kit „Rolnik szuka żony”uznamy za naukę stanu rolniczego. Gospodarze kupują w sieciówkach jajka trójki, mleko w kartonach, masło z olejem i buraczki zza granicy. W Japonii przynajmniej próbuje się coś zmieniać. Serdecznie pozdrawiam.

    • Czyżby to był znak czasu? Wejście w grono państw rozwiniętych zawsze oznacza przesunięcie środka ciężkości gospodarki w stronę innych sektorów, w tym w stronę usług. Tylko wciąż zapominamy o fakcie, że bez rolnictwa marny nasz koniec. I nie ma tu żadnej większej filozofii…

  5. Kasia K.

    Jednego nie rozumiem. Skoro owoce docelowo są takie drogie to powinno się opłacać być rolnikiem, co nie? U nas tak to wygląda. Im droższe owocki tym bardziej obławiają się rolnicy np na jabłkach to marny biznes ale borówka to już złote pole. Chyba, że cenę owoca/warzywka w Japonii zawyża jego pojedyncze ofoliowanie lub woskowanie i umieszczenie w pojemniku z gąbeczką. 😛

    • Hmmm, musiałabym porozmawiać z rolnikami bezpośrednio, ale na razie udało mi się jedynie przeprowadzić wywiad z Ministerstwem Rolnictwa oraz producentem traktorów, także nadal mam braki w wiedzy 😉

  6. Kasia K.

    Btw. to chyba nie tak, że naszym rolnikom się nie opłaca. Raczej już się nie chce. Bo to jednak ciężka harówka. Porównuję tu pracę np. mojej babci (kilka pól i sadów + zwierzęta zagrodowe = samowystarczalność swoje mięso, mąka, jajka, mleko i sery, owoce i warzywa) oraz współczesnych rolników z tej samej wsi – jedno pokolenie dalej ( ograniczona uprawa na polu a ze zwierzaków to jedynie psy.) Niestety zwierzęta brudzą obejście i trzeba wstawać o świcie żeby je ogarnąć. Codziennie. Łatwiej kupić jaja i mleko w sklepie, mieć spokój i czyste podwórko. Co z tego, że to już nie to samo nie tylko ze względu na smak ale i na zawartość witamin i składników odżywczych. Większość nie zwraca na to uwagi. Dlatego moim zdaniem rolnicy czerpią teraz to co dobre z mieszkania na wsi ale nie chcą już harować jak to kiedyś bywało.

    • Oczywiście, że to ciężka praca. Z resztą taka tradycyjna uprawa / hodowla, to też umiejętność, którą najzwyczajniej w świecie posiada coraz mniej ludzi. Ja na przykład nie mam o zwierzętach hodowlanych zielonego pojęcia (od zawsze miszkam w mieście), a „uprawę” organiczyłam do modnego ostatnio „urban farming” w wykonaniu pomidora i ziół na balkonie…

  7. Pingback: Lato w Japonii. Symbole japońskiego lata | Blog z podróży do Japonii

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij